Tym razem będziemy rozmawiać o facetach, ale najpierw posłuchajcie tego:

Dziewczyna poznaje faceta. On jeździ motocyklem. Ona się chwali na drinku koleżankom, że znalazła ideał. Że taki z niego zły chłopiec. One nie kryją zazdrości. Dziewczyna zachwycona jego skórzaną kurtką i niezbyt krótkimi włosami. Mówi mu, że ona po grób z nim na tym motorze. Że cały świat zwiedzą, będą spać pod gołym niebem i oglądać gwiazdy. Patrzy w okno i wzdycha, wyobrażając sobie ich spontaniczne życie. On dla niej kupuje kolorowy kask w kwiatki i jadą razem w Bieszczady. Śpią w namiocie, kąpią się w rzece, a na śniadanie jedzą jagody z lasu. Sielanka trwa.

Potem on zabiera ją nad morze. Śpią na plaży, ktoś ich okrada, a oni się śmieją, bo przecież miłością się nakarmią, jakoś sobie poradzą. On myśli, że znalazł ideał. Że ona jest inna niż wszystkie, nieszablonowa. Że będzie jej pokazywał cały świat na tym motorze, a ona będzie zawsze taka roześmiana jak teraz. Rodzi im się pomysł w głowach, że już aż po grób, w zdrowiu i chorobie. Piękny materiał na teledysk jakiegoś hipsterskiego utworu może nawet filmu.

Później faktycznie biorą ślub. Piękna impreza. On jeszcze taki nieświadomy. Wracają do domu zadowoleni. On obmyśla plan gdzie by ją zabrać w podróż poślubną. Wybiera klif Preikestolen w Norwegii, jara się tym pomysłem jak dziecko, a ona? Ona patrzy na niego ze zdziwieniem. Co najmniej jakby ją zapytał o kupno traktora, mieszkając w centrum Warszawy. Przecież już wykupiła do Egiptu bilety w biurze podróży. Będą odpoczywać przy basenie, jedząc hummus. Wakacje All Inclusive to jeszcze nie koniec świata. Tylko że o spontanicznych podróżach motocyklem nie ma mowy. On proponuje, by pojechali nad morze, jak dawniej, a ona prawi mu morały, że to jest w ogóle niebezpieczne. Że się można zabić, a trzeba myśleć o rodzinie. On taki rozczarowany, ale kocha tę swoją kobietę i ona pewnie ma rację. On Jeździ z kolegami, robią sobie męskie wyprawy. Testosteron na swoim miejscu.

Żona zadowolona, mąż zadowolony. Rodzina przybiera pełniejszych kształtów. Dzieci, pies, może nawet jakiś chomik. Petunie na balkonie i świeże zioła na parapecie w kuchni. Koledzy dzwonią, że może w niedzielę na wycieczkę, dwie godziny i mąż będzie w domu. Ona patrzy spod byka. Wiadomo, że nigdzie nie pojedzie. Przecież on jak wsiądzie na motor, to na pewno się zabije. Nie ma mowy, sama z dziećmi nie zostanie. Miał być cały świat zwiedzony, taki był z niego samiec alfa na początku. Teraz chodzi smutny i uszczypliwy. Ona nie wie, o co chodzi, koleżanki na drinku też nie.

Kobietki moje kochane. Jeśli Wasz partner ma jakieś hobby, inwestuje w to czas i pieniądze, to uwierzcie mi, to jest jego siła napędowa. Dzięki temu (i oczywiście Wam) on jest takim fajnym gościem. Ta odskocznia mu pomaga. To się tyczy każdej ze stron. Każdy czasem tego potrzebuje. Dziś jednak stanę sobie niemodnie w obronie facetów. W życiu nie jesteśmy stworzeni tylko do bycia czyjąś drugą połową. Oczywiście w większości dążymy do stworzenia rodziny i wszystko, co z tym związane, staje się naszym priorytetem, ALE to nie daje nam prawa do chowania czyjeś pasji do kartonowych pudeł na pawlaczu. Nie każcie mi słuchać opowieści, jak moi koledzy ucinają sobie mentalnie swoje przyrodzenie. Ufam, że wybrałyście sobie na swoich partnerów odpowiedzialnych i fajnych mężczyzn. Dlaczego więc chcecie ich zamienić w smutnych misiów, co?

My też jesteśmy ważne. Najważniejsze. Tylko czy my sobie wyobrażamy stać u boku naszego mężczyzny 24 h na dobę? Nie spotykać się z koleżankami na kawie, ploteczkach i smutnych filmach? Nie chcemy przecież, by mężczyźni oczekiwali od nas, byśmy przestały czytać te nasze przemądrzałe książki, poradniki Reginy Brett czy psychologiczne podręczniki o tym, jak zrozumieć świat, siebie i jeszcze jego. Każdy czasem potrzebuje pobyć w swojej małej przestrzeni, dzięki której na co dzień jest łatwej funkcjonować. Puść tego faceta na motocykl. Pojedzie na wycieczkę, że świadomością, że w domu czeka na niego cud-kobieta, może nawet żona i wróci, szybciej niż myślisz. Nie każmy im się buntować. To kolejny podpunkt z poradników, które mówią jak tworzyć szczęśliwe związki. Dziewczyny kochane, pozwólcie czasem waszym polówkom po prostu uciec na chwilę. My też czasami to robimy. Prawda?

Dziewczyny jakie macie swoje sposoby na ucieczkę, a dokąd uciekają Wasi mężczyźni? Może są tu przedstawiciele płci męskiej i wypowiedzą się, jak to jest? Dokąd uciekacie? Co powoduje u Was taką potrzebę wycofania się na chwilę w samotność, w ten męski świat? Jak to jest, że Wy możecie nie myśleć i milczeć przez godzinę, wpakować się w przysłowiowe pudełko nicości? Co się z Wami wtedy dzieje? Dlaczego my, kobiety tego nie potrafimy, a nawet nie rozumiemy?

* Historia nie miała na celu nikogo obrazić. O nikim konkretnym też nie opowiada.

Instagram

No images found!
Try some other hashtag or username