Atme: Inspiracją może być wszystko. [Wywiad]

Atme: Inspiracją może być wszystko. [Wywiad]

Młodzi, piękni i utalentowani. Gdy ich czytam – odnoszę wrażenie, że są z kosmosu. Gdy ich słucham – sama wylatuję w kosmos. Jacy są chłopaki z ATME i co ich inspiruje, zapraszam do podróży na inną planetę. Planetę o nazwie ATME.

 

Zacznijmy od początku. Co oznacza słowo ATME?

Luke: ATME oznacza oddech i jaźń. Określa wszystko, co płynie i łączy się ze sobą. To raczej stan niż tylko słowo, choć zaczerpnięte ze znaczeń sanskrytu i języków indoeuropejskich, takich jak m.in. j. niemiecki. Dla nas oznacza przestrzeń tworzenia, gdzie nasze brzmienie łączy się z przekazem i wolnością formy. Podczas koncertów, zależy nam, aby słuchaczowi udzielił się klimat ze sceny, aby odpłynął razem z nami i dał się zabrać do naszego świata, w którym mamy trochę ciekawych emocji do przekazania oraz słów do powiedzenia.

State of Necessity nie brzmi jak debiutancki materiał. To jeden z najlepszych albumów, jakie usłyszałam ostatnio na undergroundowym rynku muzycznym. Nie wyobrażam sobie, by ktoś Was teraz zamknął w piwnicy. Jakie macie plany na rok 2019?

Luke: Dzięki za miłe słowa. “State of Necessity” to suma naszych inspiracji. Tworzymy od 2011 roku, jako zespół pojawiliśmy się na scenie w 2013 a “State of Necessity, to owoc naszej pracy, dziecko naszej wyobraźni i sumy konceptów jakie rodziły nam się w głowie przez ostatnie lata. Możemy jednak przyznać, że nie wszystko było zaplanowane. Utwory takie jak “Laniakea”, “Passing Through the Horizon” ostateczną formę uzyskały w studiu i częściowo były improwizowane.

Odnosząc się dalej do pytania, w piwnicy na pewno się nie zamykamy, ewentualnie sięgamy do „piwnicy” własnej podświadomości po nowe pomysły, szukając nowych horyzontów, które warto jeszcze zobaczyć. Aktualnie wypuściliśmy właśnie nowy, mocny utwór do sieci „Obsessed” z załączonym video, gdzie widać nas jak tworzymy podczas nagrania w studiu. Teraz skupiamy się na organizacji nowych koncertów oraz zbieramy koncepty z naszych improwizacji na próbach. Sięgamy do szuflad z naszymi nagraniami i tworzymy kolejne utwory, które w pierwszej kolejności będą miały premierę na koncertach. Repertuar pod kątem tekstu jest anglojęzyczny, dlatego myślimy też, aby nie zaniedbywać polskich uszu i pracujemy teraz nad utworem w naszym rodzimym języku.

Co musi poświęcić muzyk dla tak dojrzałego brzmienia?

Piotr: “Rękę i nogę” 😉 …a tak na poważnie, to nie ma na to magicznego przepisu. Na pewno warto dużo ćwiczyć i budować warsztat: indywidualnie i zespołowo.

Mieć otwarty umysł i dużo eksperymentować, czyli być jak dziecko-odkrywca świata. Dużo czytać, słuchać, oglądać, bawić się i wierzyć, że wszystko jest możliwe. Nie bać się krytyki i działać wspólnie, będąc otwartym na pomysły reszty muzyków.

Wanda: To w ogóle jest dobry przepis na życie!

Skąd czerpiecie inspiracje? Czasem mam wrażenie, że to jakiś okultystyczny kosmos.

Paweł: Inspiracją może być wszystko. Kłótnia z dziewczyną, zdjęcia plemion z północnej Ameryki, piosenka odkopana ze starego odtwarzacza, układ płyt chodnikowych czy wzór geometryczny. Słuchamy różnej muzyki, mamy różne zainteresowania. Często polecamy sobie nawzajem ciekawą muzykę, filmy, idee, ciekawostki o świecie. Czasem po prostu zagnieździ się w naszych umysłach rytm lub melodia i bardzo chcemy oszlifować ją i pokazać światu.

Adek: Podpisuję się pod wypowiedzią Pawła, najlepszą inspiracją jest życie i to, co się w nim dzieje. Duże wsparcie stanowią dla nas nasze muzy, kosmos, jak i dla mnie reszta składu ATME, która nakręca do tworzenia czy improwizowania, dosyć dobrze się w tym czujemy.

Luke: Z okultyzmem nie przesadzajmy, bo nas ekskomunikują, choć może gdzieś pojawia się w nas tęsknota za ezoterycznym mumbo jumbo, mówiąc z przymrużeniem oka. W grafice do albumu “State of Necessity” można znaleźć odniesienia do czakr, czy świętej geometrii, jest to część inspiracji zebranych w trakcie budowania utworów, czy indywidualnych poszukiwań sensu istnienia. Dużą rolę odgrywa u nas przekaz emocjonalny, bo jak chyba większość, jesteśmy odbiorcami pozytywnych i negatywnych bodźców wpływających na nasze decyzje czy zachowania. Sami te bodźce też generujemy. Interesuje nas zgłębianie ludzkich pasji, tęsknot, złudzeń, sięganie do psychologii człowieka i archetypu — opisywanie też jego “cieni”. Interesuje nas natura, nasz glob i wszystko, co w nim zawarte, bądź to, co jeszcze nie jest zrozumiałe i nie znalazło wyjaśnienia.

Teksty opowiadają różne historie, w których czasami może postawić się każdy z nas. Mówiąc ogólnie, np. “Hotel of the Transfiguration” jest opowieścią o człowieku doświadczającym przemiany i jedności z otaczającym światem. W “Tricksterze” masz zderzenie mitu z kalką współczesności. Jest to poniekąd opowieść o wywodzącym się z opowiadań rodzimych mieszkańców Ameryki Północnej, nieujarzmionym bogu żartownisiu, skutym w “łańcuchy” przez współczesnego człowieka. “(un)cut Thoughts” to “per aspera ad astra” w drodze do jedności poprzez szum oceanu myśli.”Interrupted Call” to szukanie własnego głosu i spokoju w przestrzeni. Jednak, aby dokładniej to poznać, trzeba zrobić to, na co niestety brakuje nam dzisiaj czasu — czyli trzeba poświęcić cenną chwilę swojego życia na zgłębienie przekazu.

Wasza najbardziej szalona przygoda podczas koncertowania?

Paweł: Pozwolę sobie najbardziej szalone pozostawić w głowie na chłodne uśmieszki z lampką bourbonu przy kominku. Do najczęściej wspominanych zaliczamy jednak kilka.

Pewnym razem wracając na dwa auta z koncertu ok. 3 nad ranem, przez drogę szybkiego ruchu auto nr 1 rozjechało borsuka, urywając przy tym chłodnicę. Szukanie gaśnicy, bo kłęby dymu, wypakowywanie sprzętu na ulicę. Oczywiście holowaliśmy jeden drugiego, bo któż by tam służbie drogowej głowę zawracał o tej porze, dajmy ludziom spać 😉

W małym holenderskim miasteczku Vaals przed koncertem chodziliśmy z bębnem, gitarami i megafonem po ulicach grając nasze szlagiery i zachęcając ludzi do przyjścia na koncert. Wiele osób wychodziło z barów, zobaczyć co tu się wyczynia, robili zdjęcia, nagrywali nas, podchodzili zapytać skąd takie zamieszanie w tak spokojnym miasteczku. Szczególnie gdy znaleźliśmy lekką skarpę z barami na górze i osiedlem domków na dole i zaczęliśmy grać tam, żeby dotrzeć do jak największej ilości osób. Cel osiągnięty, ktoś nawet wrzeszczał “shut up!”.

 Czego zazwyczaj słucha zespół ATME podczas trasy?

Adek: Jest to muzyka. Podczas podróży wybieramy wodzireja, który włada playlistą, ciężko to uogólnić i po prostu wypisać wykonawców. Jeżdżąc na koncerty, dużo rozmawiamy, w trakcie prób zwykle brakuje na to czasu, nadrabiamy zaległości. Poza tym uważam, że całkiem dobrze się dogadujemy.

Przychodzi gruba szycha i mówi: Mam dla Was walizkę dolarów i wszystkich znam. Możecie zagrać z każdym. Kogo wybieracie?

Paweł: Ja bym zagrał z Apocalypticą, myślę, że dodaliby ładnych akcentów do tego, co już mamy.
Adek: Z Madonną
Piotr: Hans Zimmer
Luke: Zenek Martyniuk

Kto jest głową tego organizmu? Czyli, ktoś jest najbardziej odpowiedzialną osobą w zespole?

Piotr: Od początku ustanowiliśmy w ATME zasadę hierarchii poziomej. Dzielimy się wszystkim po równo. Obowiązkami najczęściej przydzielamy sobie względem kompetencji i zasobów czasowych. Są okresy, kiedy to jeden z nas ciągnie wszystkich do góry i motywuje. Są też takie, kiedy miejsce to zajmuje drugi i pomaga reszcie zespołu. Tak samo, jeżeli chodzi o tworzenie muzyki, tu jednak z mocnym zaznaczeniem momentów, kiedy świadomie lub intuicyjnie tworzymy, improwizując, tworząc synergię umysłów — ten stan ciężko opisać słowami. Wtedy każdy z nas, w tym samym momencie, staje się częścią czegoś większego, albo inaczej mówiąc, wtedy wyraźniej zauważa, to co jest tak naprawdę rzeczywistością. Ze zwielokrotnioną siłą nasze anteny odbierają fale przepastnych zasobów kosmicznej inteligencji.

 

To tak jak z marzeniami: zaraz po tym, jak zdobędziemy jeden szczyt, patrzymy już za kolejnym. Choć widzimy “świetlaną przyszłość” przed sobą, skupiamy się na kolejnych małych krokach, stopień po stopniu, krętą drogą do góry, pokonując własne ograniczenia i schematy myślowe.

 

Jak wygląda typowa fanka zespołu ATME?

Luke: Muzyka jest nietypowa, więc fanki są też wyjątkowe.

Wanda: Good point! 🙂

Szczyt Waszych artystycznych marzeń to?

To tak jak z marzeniami: zaraz po tym, jak zdobędziemy jeden szczyt, patrzymy już za kolejnym. Choć widzimy “świetlaną przyszłość” przed sobą, skupiamy się na kolejnych małych krokach, stopień po stopniu, krętą drogą do góry, pokonując własne ograniczenia i schematy myślowe. Z jednej strony marzymy o koncertowaniu przez wielotysięczną i międzynarodową publicznością, która świadomie przychodzi, aby celebrować muzykę i obcować ze sztuką, z drugiej pracujemy nad warsztatem, wizerunkiem i w końcu promocją, aby trafiać do świadomości coraz to większego grona odbiorów.

Gdzie można kupić waszą płytę?

Bezpośrednio u nas, śmiało pisać na maila: atmeofficial@gmail.com

Poprzez facebook’a: https://www.facebook.com/commerce/products/2177090405650796/

Bandcamp: https://atme.bandcamp.com/

Music&More shop: 

CD ATME “State of Necessity”

Zapraszam do kupna zostało nam ostatnie 600 sztuk.

 Szybkie rzuty. Co wolicie?

 

 – Scarlett Johansson czy Angelina Jolie?
Paweł: Scarlett, ale z filmu Między Słowami.
Adek: Scarlett
Piotr: Scarlett
Luke: Jolie, za jej prospołeczną działalność.

– Środek transportu na trasie — Multipla czy PKP?
Paweł: Multipla! Ale z mega spojlerem z tyłu!
Adek: PKP
Piotr: PKP
Luke: Pytanie retoryczne. Oczywiście Multipla.

– Prywatny koncert u Baracka Obamy czy u Królowej Elżbiety?
Paweł: Proste! U Elżbiety. Chciałbym zobaczyć, jak wstaje i klaszcze, kiwając głową z
aprobatą.
Piotr: Ani tu, ani tu…choć może u Eli, żeby sprawdzić, czy nie jest zmiennokształtną.
Luke: God, save the queen from ATME!
Adek: Nie wiem, nie pomogę.. Nie znam się…

– Duet z Depeche Mode czy Madonną?
Paweł: Z Madonną, znam całe La Isla Bonita na pamięć!
Adek: Madonna, ale z okresu jej progresywnej twórczości
Piotr: Depeche Mode
Luke: Królowa jest tylko jedna.

 

Dzięki! Poszło nam całkiem nieźle!

 

 

 

Świąteczna muzyka – Zbuduj sobie nastrój inaczej

Świąteczna muzyka – Zbuduj sobie nastrój inaczej

Mam takie świąteczne wspomnienie. Żółte radio na podłodze w salonie i kolędy na kasetach puszczane przez mojego tatę. Dziś raczej stronię od kolęd, a żółte radio już dawno wyzionęło ducha, ale mamy za to nową, cudowną tradycję — Trzech Tenorów. Nasza świąteczna muzyka to Domingo, Pavarotti i Pan Carreras. Nieodłączny element grudniowych wieczorów. Lubię ten czas. Dom pełen ludzi. Znajomi, którzy przychodzą podjeść ciasto z lodówki, napić się wina i trochę poplotkować. Czym jednak byłyby święta bez muzyki? Nie umiem sobie tego wyobrazić. Przynoszę Wam więc piętnaście utworów, którymi z pewnością umilicie sobie i bliskim ten magiczny czas.

 

Queen – Thank God It’s Christmas

Ten jest od mojej mamy. Wyczuwam w tym roku zapętlenie milion.

 Plácido Domingo, Luciano Pavarotti & José Carreras – La Traviata

Ten leciał roku temu przez całe święta 24/h

Agnes Obel – The Curse

Mykola Leontovych – Carol of the Bells

Frank Sinatra – Let it snow

Bruce Springsteen – Merry Christmas Baby

Niektórzy mówią, że ten jest najlepszy. Niby “knajpiany”

 

Kto znajdzie dwa utwory z filmu Home Alone, ten zostanie okrzyknięty mistrzem Jaka to melodia: edycja Wandy. Wiem, że wszyscy chcecie wygrać!

 

U2 – Christmas, Baby Please Come Home

Świąteczna muzyka czy nie, to chyba jeden z najlepszych ich utworów.

Alicia Keys & John Mayer – If I Ain’t Got You

The Darnkess – Christmas Time

Ten wrzucam z sentymentu.

Eric Clapton – Layla

Perry Como – It’s Beginning To Look A Lot Like Christmas

Robbie Williams – My Way

Jak ja go kochałam jako nastolatka. Nadal zresztą. Bardzo.

Santana – Samba Pa Ti

Ten też jest od mojej mamy. Dobra w to jest.

Tchaikovsky: Nemanja Radulovic & Borusan Istanbul Philharmonic Orchestra

Nie żebym się zakochała, ale mogłabym się nazywać Wanda Radulovic

John Williams – Somewhere in My Memory

 

Jeśli świąteczna muzyka to mało – zapraszam tutaj:

Muzyczne Podsumowanie 2018 – SZJU

Fot. Unsplash

Muzyczne Podsumowanie 2018 – SZJU

Muzyczne Podsumowanie 2018 – SZJU

Dobrze się ten rok nie zaczął, a już się kończy. Jaki był? Trochę jak zabawa na karuzeli. Niby świetnie się bawisz, ale momentami kręci Ci się w głowie i nie możesz złapać równowagi. Trzeba się odkręcić w drugą stronę i modlić, żeby nie zwrócić waty cukrowej i popcornu z karmelem. Następnie pojawia się jakiegoś rodzaju wyparcie i znów wracasz na karuzelę życia. To chyba właśnie tak było. Muzyczne podsumowanie to dla mnie  klamra zamykająca ten rok. Obserwując swoje wędrówki na inne planety z dwunastu miesięcy, widzę, że znów znalazłam się w innym miejscu. Gdzie udało mi się dotrzeć tym razem? I co odkryłam podczas muzycznego podróżowania?

 

Dave Matthews Band – That Girl Is You

Stary, poczciwy Dave. On jest jak powrót do domu po długiej podróży. Jak uścisk bliskiej osoby.

Editors – Ocean Of Night

Tę wycieczkę zapamiętam na zawsze. To najjaśniejszy punkt na mojej mapie.

MIUOSH | SMOLIK | NOSPR – Wizje feat. Piotr Rogucki

Natalia Przybysz – Dzieci Malarzy

David Gilmour – Comfortably Numb

Jezusie…to była podróż jak w Interstellar. Totalny kosmos.

Lady Gaga, Bradley Cooper – Shallow

Ta piosenka jest miłością.

Peaky Blinders – Wonderful Life

Brodka & A_GIM – Wszystko, czego dziś chcę

 

Tutaj miała być piosenka Dawida Podsiadło, ale musicie sobie kupić płytę, albo posłuchać jej poprzez media streamingowe.

 

 

5 Seconds Of Summer – Youngblood

Ten moment, w którym publicznie przyznajesz się do słuchania radiowych hitów.

M.I.A. – Paper Planes

Dynoro & Gigi D’Agostino – In My Mind

To radio w kuchni zamienia mnie w potwora.

Kult – Maria ma syna

Konoba – On Our Kness (feat. R.O)

Ten utwór jest jak atłasowa pościel. Albo jak dożylnie podawane narkotyki.

Sonbird – Ląd

Lady Gaga – Million Reasons

Moja królewna po ogromnej metamorfozie.

 

Muzyczne podsumowanie rok temu miało piętnaście utworów, ale że jestem ostatnio niczym zbuntowany anioł, to postanowiłam porzucić wszelkie zasady i zaszalałam.

 

Zbigniew Wodecki – Lubię wracać tam gdzie byłem

John Lennon – Woman is The Nigger of The World

Zeal & Ardor- Don’t You Dare

Paul McCartney – Hope of Deliverance

Duke Dumont – Ocean Drive

Jak tak patrzę na to moje muzyczne podsumowanie, to chyba naprawdę już nie pasuję na Woodstock.

Fot. unsplash.com

Dawid Podsiadło obiecał wesołe piosenki. Czyżby nas okłamał?

Dawid Podsiadło obiecał wesołe piosenki. Czyżby nas okłamał?

Dawid Podsiadło – muzyk, twórca tekstów, kabareciarz i aspirujący aktor. Artysta, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Twórca trzech solowych albumów. Pan z kiosku. Opiekun zakochanych fanek i właściciel ogromnego sukcesu.

Na początku naszej współpracy Bartek powiedział, że chciałby zrobić przebojową płytę. Twierdził, że bardziej zaskakujące będzie, jeśli zrobię kilka przyjemnych, chwytliwych piosenek, niż gdybym próbował sił w muzyce alternatywnej. Ja też uznałem zrobienie dobrej popowej płyty za dużo większe wyzwanie i chciałem się z nim zmierzyć

Dawid Podsiadło

Dawid Podsiadło wydaje świetny album Annoyance and Disappointment, zapuszcza kontrowersyjnego wąsa, gra piękne koncerty na Męskim Graniu, robi świetne teledyski i znika. Znikam świecie – rzecze Dawid i tak też czyni. Na rok. Nie umniejszam jego prywatnym potrzebom, ale to tak dobrze nakręca jego fanów, że tylko my wiemy, jak bardzo czekaliśmy na jego nową płytę. Dawid wraca i rzecze: Teraz będzie moi drodzy pop.

Niech będzie więc pop. Przecież to Dawid Podsiadło. On może wszystko

Tyle, jeśli chodzi o wstęp. Nastawiłam się na tę wesołość i nawet w nią uwierzyłam, gdy usłyszałam singiel Małomiasteczkowy. Trochę jest tam przemyśleń, ale raczej jest to łatwy utwór do radia. Potem dostajemy drugi singiel – Nie ma fal. Tutaj już trochę wiara podupada, bo nawet jeśli brzmi on nadal radośnie, to w tekście już tak nie jest. Interpretacja dowolna – rzekł kiedyś każdy artysta, ale to wcale nie brzmi na imprezowy kawałek. Większość podziela moją opinię, a większość przecież nie myli się wcale. Żeby nie było, ja się z tego upadku wiary bardzo ucieszyłam.

W dniu premiery dostajemy album Małomiasteczkowy i wszystko staje się jasne. Nic nie składa się w sensowną całość. Nie mdleję po pierwszym przesłuchaniu albumu. Co za panika! Nie zrozumiałam artysty. Myślę jednak: Nie po to czekałam tyle czasu, żeby teraz Dawida rzucić w kąt. Idę więc szkolną metodą.

Co artysta miał na myśli?

Tam jest tyle mroku i samotności, że wszystko jednak nabiera sensu. Pod przykrywką popu, Dawid przemyca swoje uczucia. To są uczucia człowieka, który mając 25 lat, niesie na swoich barkach przeogromny sukces, wielką popularność i swoje prywatne przeżycia. Wszystko układa w liryczne metafory i idzie do kiosku, by to sprzedać.  Może melodie są radosne, tak jak zapowiadał, ale w tej wesołości zachował coś szalenie istotnego. Zachował swoją nostalgiczną osobowość, do której nas tak bardzo przyzwyczaił.

Czy Dawid Podsiadło umie jeszcze w muzykę?

Halo Wanda, przecież Ty nie możesz ocenić obiektywnie Dawida! Daj sobie spokój. Fakt, że czułam, jakby to moje dziecko występowało pierwszy raz w ważnym szkolnym wydarzeniu i jakby mu się noga powinęła przy wejściu na scenę, to ja bym tam trzymała chusteczki na otarcie łez. Więc, żeby nie było – zapytałam.

Piosenki z nowej płyty Dawida Podsiadło bardzo skrzętnie rozlały się w małżowinie i błyskawicznie wypełniły moją wyobraźnię. Trochę tam bałaganią, psocą, śmieszą też trochę, ale i smucą. Dawid zabiera w swój „małomiasteczkowy” świat, przeprowadza przez 10 różnych historii. Nie wymyśla wielkich tematów. Pisze o tym, co jest/było w jego życiu, o tym, co jest w życiu każdego człowieka, który jest w podobnym wieku. Dzięki temu tak łatwo jest „wejść” w te piosenki, nie tylko je słyszeć, ale i czuć, tak jakby opisywały nas, mnie, Ciebie… Moje pragnienia, troski, zawody i…uśmiechy. No właśnie, pomimo dużej lekkości tekstów i szalonej melodyjności, to „małomiasteczkowa” płyta nie jest wcale pełna uśmiechu, jest taka prawdziwa- czyli szczera -trochę kłuje w bok.

@profesor_ciocia

 

Wybitna. Fenomenalna i ponadpokoleniowa mieszanka łącząca w sobie nieco muzyki popularnej wraz z unikatowym alternatywnym brzmieniem Dawida, do którego tak dobrze już nas przyzwyczaił.

Joanna nadrabiam.pl

 

Udało mi się być na koncercie Dawida w Spodku. Nie trzeba było się bardzo doszukiwać, by odkryć to, że piosenki tylko z wierzchu przypominają sielankę i wesoły nastrój. Płyta tak naprawdę jest przepełniona smutkiem. Głównie chodzi o porzucenie, odejście, pożegnanie. Taki też był koncert. Niesamowity pod względem wizualnym, śmieszkowaniem Dawida między piosenkami, ale bardzo, bardzo uczuciowy, wzruszający.

@malgorzatazak

Czekałam mocno na kontr opinię, żeby móc się z nią rozprawić, dyskutować i walczyć na argumenty, ale niestety nikt nie podrzucił mi takiej recenzji, więc wyszła pieśń pochwalna. Trudno.

Podsumowując:

Nikt równie pięknie nie zaśpiewa frazy „Nie będzie Gwiezdnych Wojen” jak Dawid w utworze Najnowszy Klip. Przepiękne Trofea i moja miłość: Co mówimy? Jeśli zaś chodzi o Nie Kłami – to jest właśnie ta najmroczniejsza wisienka na torcie. Nie jest to łatwa płyta. Choć promowana ogromnym uśmiechem autora, pastelowymi kolorami i prostymi grafikami – wymaga analizy. Aby ją zrozumieć, trzeba się zamknąć w pokoju i  pozwolić sobie na samotność i zasłuchanie. Jak sam Podsiadło rzekł: Ciągle muszę więcej i mocniej. Każde jego przedsięwzięcie jest na wysokim poziomie i nie wiem jaką cenę za to płaci prywatnie, ale mam nadzieję, że warto.

Brawo Panie Dawid. Proszę nagrać jeszcze kilka tych wesołych płyt.

 

Więcej na temat Dawida Podsiadło:

Dawid Podsiadło nawraca niewiernych

Elektryczna jesień, czyli Zawialow, Smolik i brytyjski Editors

Elektryczna jesień, czyli Zawialow, Smolik i brytyjski Editors

Jesień ma być ładna, kreatywna i wesoła. Muzyka może być mniej radosna. Nostalgiczna bym rzekła sobie. Chodźmy po lesie, śmiejmy się do kasztanów, a w słuchawkach zmieszajmy sobie elektronikę ze smutkiem.

Dawno nie miałam tak kreatywnej pory roku, jeśli chodzi o odkrycia muzyczne. Tyle dobra wypłynęło, że musiałam się z Wami tym podzielić. Chociaż obiecałam sobie, że z playlistami mała przerwa. A co mi tam! Jeśli Wam będzie mało, zapraszam TUTAJ. Playlista jest uzupełniana na bieżąco na moim koncie Spotify.

 

Daria Zawialow – Nie dobije się do Ciebie

Zawialow dojrzewa z każdą płytą. To mocny głos kobiet. Jestem zachwycona.

Smolik // Kev Fox – On the Quiet

Jedna z najlepszych premier tej jesieni.

Ralph Kaminski – Zawsze

Bad Wolves – Zombie

Jak Zombie nie lubię, tak ten cover skradł mi serce.

Editors – Honesty

Moje ostatnie odkrycie. Kocham najmocniej.

Meg Myers – Numb

Brandon Flowers – Crossfire

Manic Street Preachers  Motorcycle Emptiness

Oasis – Wonderwall

Leon Bridges – River

Micheal Kiwanuka – Love&Hate

Elbow – Lippy Kids

Kortez – Hey Wy

No i żeby nie było, że jesień to tylko smutek! Dziady Kazimierskie!

Z jesiennych zapowiedzi mogę Wam jeszcze zdradzić, że szykuję długi teks o poprawności politycznej, wywiad z panią od skrzypiec i jeszcze trochę muzyki. Zapraszam Was także na mój INSTAGRAM. Więcej tam kultury, muzyki, kina i życiowych dramatów.

A czego Wy słuchacie jesienią?

Jeśli spodobały Ci się moje propozycje, to zapraszam również tutaj:

Muzyka do auta – Podróż jak z teledysku

Fot: Unsplash

Muzyka do auta –  Podróż jak z teledysku

Muzyka do auta – Podróż jak z teledysku

Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie, gdy słyszycie hasło: Muzyka do auta? Te wszystkie rockowe teledyski z autami bez dachu. Cudne blondynki o czerwonych ustach i w białych t-shirtach. Kalifornijska plaża i milion na liczniku. Mam takie wrażenie, że wszystko co najlepsze jeśli o samochody, skończyło się na latach 90.

Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, gdy podczas researchu okazało się, że musi być dużo basu, techniawy i jeszcze więcej basu. Zresztą co ja się dziwię, to słychać przecież na mieście. Cztery osiemnastki w moim samochodzie i cześć! Ale gdzie ta prawdziwa muzyka w autach? Gitary? Funk? Żądam dostępu do konsoli tych ludzi!

Moja alternatywna propozycja jest prosta. Oto muzyka do auta, która wyrwie Was z butów!

 

Billy Talent – Surprise Surprise

Sprawdzona kanadyjska torpeda. Wszystkie szkoły objechaliśmy w ramach pracy na rzecz fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I to Golfem!

Ciekawostka: Wokalista Ben Kowalewicz ma polskie podchodzenie. Jego dziadek mieszkał niedaleko Poznania!

Lipps Inc – Funky Town

Kolejna piosenka z Golfa. Cała trasa na Cieszanów przy Funky Town. Miło wspominam te muzyczne odkrycia od Arka.

The Rolling Stones – Paint It, Black

Dowiedziałam się, że Rolling Stones ma być, więc jest. Potwierdzam.

Łąki Łan – Jammin’

Jeśli tylko jesteś posiadaczem życia, które zna takie hasło jak gastrofaza, to wiesz, że Łąki Łan do auta robi robotę.

Royal Blood – I Only Lie When I Love You

W najbliższą podróż wybiorę się z tym kawałkiem. Gdziekolwiek.

Metallica – Master Of Puppets

Podróż z tym utworem to jak autostrada do nieba.

The Prodigy – Omen

Od tego się chyba wszystko zaczęło. To nic, że na liczniku grubo ponad normę i trzydzieści minut do przodu na trasie.

TSA – 51

Nagle weszłaś ty, tak cię poznałem, nie wiedziałem, że

Jesteś jak kotka niewinna tak

Jesteś jak lwica zaborcza, drapieżna

Taki w sumie jest ten kawałek. No.

Helloween – I Want Out

Helloween jest dobry zawsze. Na żywo i jako muzyka w aucie. Jesienią i latem.

Nirvana – Come As You Are

Nie jestem wielką fanką Nirvany, ale jeśli podróż nocą…to tylko ten kawałek.

Acid Drinkers – Love Shack

W zasadzie trudno wybrać który kawałek Acidów będzie najlepszy. No ale..muzyka do auta i teledysk z autem – pasuje.

Iggy Pop – The Passenger

Czy to wymaga komentarza?

Guano Apes  – Open Your Eyes

Szkoda, że na żywo nie dają już tak rady, jak na nagraniach…ale z podróży miło ich wspominam.

The Qemists – Run You

Za żadne mandaty nie odpowiadam.

Iron Maiden – The Trooper

Hehe… pewnie myśleliście, że zapomniałam, co nie? Nie ma opcji.


Muzyczna Playlista “Muzyka do auta” będzie dostępna na moim koncie Spotify i na YT w niedługim czasie. Umieszczę tutaj informację po aktualizacji. Informacja będzie także podana na moim FP – klik!

 

Jeśli podobała CI się ta playlista, to koniecznie zajrzyj też tutaj:

Muzyka na weselu, czyli jak nie tańczyć całą noc do Sławomira

Fot: Unsplash

 

Instagram

  • Jakie mam dziwne wraenie e poowa z Was pi po
  • Dzie dobry misie krewetkowe Co u Was? Czy kto z
  • Dzisiaj roda czyli maa sobota Mam nadziej e bdziecie mie
  • Kiedy wybralimy si do lasu i szukalimy grzybw Znalelimy a
  • Co czytacie? Jak pitek? Koderka i Netflix czy imprezka? Musz
  • atwo jest przypisywa nienawi do danych nacji Zrzuca za ni
  • W kocu dotar do mnie Jakub ulczyk i Wzgrze Psw
  • Jako e nie mog sobie zasn i nie pomaga nawet

Facebook