Najlepsi reżyserzy i reżyserki, czyli jak sprawić by film był czymś więcej

Najlepsi reżyserzy i reżyserki, czyli jak sprawić by film był czymś więcej

Najlepsi reżyserzy i reżyserki i ich najlepsze filmy. Krótka historia o miłości do kina.

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem jedną z najgorszych blogerek roku 2020. Jeden wpis w lutym daje mi miejsce na podium tego wyścigu. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Jednak ważniejsze jest, że moja miłość do kina i popkultury nie zmalała ani nie zgasła. Ona wręcz wzrosła. Wciąż dojrzewa, dzięki czemu dostrzegam więcej. Za kilka dni mam urodziny i postanowiłam dać sobie prezent w postaci zerowych oczekiwań, świętego spokoju, przyjaźni z samą sobą i co najważniejsza dla nas, postaram się być czynną twórczynią tekstów na blogu. Moje postanowienia są mocno życzeniowe, ale czy ktoś mi zabroni próbować?

Sofia Coppola

Oczywiście, że kocham ją za to, że udało jej się w męskim świecie stworzyć jeden z najlepszych filmów w historii kina. Jednak to nie wszystko. Film Między Słowami, po którym każdy z nas marzy, by znaleźć się w hotelu na końcu świata, gdzie poznamy najlepszego człowieka w naszym życiu, jest doskonały. Może i powodem tego spotkania będzie targająca nami samotność, ale czy inny powód może popchać nas w ramiona nieznajomego mężczyzny lub kobiety?

Ten film to skarb dla ludzi wrażliwych estetycznie. Przepiękne kadry, muzyka, cisza, dialogi i spojrzenia. Gdybym miała określić jednym słowem Scarlett Johanson, byłoby to słowo zmysłowość. Zmysłowość pomieszana z szorstkością, którą posiada Bill Murray, tworzy obraz doskonały. Ten film i Sofia Coppola zajmują miejsce w TOP reżyserów i reżyserek mojego życia.

Stanley Kubrick

Ci, którzy mnie czytają na Instagramie, powiedzą: Hola, ostatnio mówiłaś, że nie jesteś jego największą fanką. Kubrick w większości filmów mnie po prostu przeraża. Jednak bez wątpienia należy on do czołówki reżyserów, których cenię najbardziej. Niedawno oglądałam  dokument o jego pracy na planie i mój szacunek do niego tylko wzrósł. Który film wybieram jako ulubiony?

Full Metal Jacket, to oczywiste. Stanley Kubrick nakręcił ten film w Anglii, parę kilometrów od domu. Czy ktoś w to uwierzy? Jeżeli ktoś jest tak szalony, to czy ja mogę cokolwiek dodać? Kręcić film o Wietnamie obok domu? Full Metal Jacket to trudny film, bo nie rzuca nam żadnej tezy na temat wojny. Bohater może być jednocześnie zły i dobry. Czy każdy może stać się mordercą? Cokolwiek o tym myślisz, zdecyduj sam. Kubrick Ci nie pomoże. Jestem pewna, że jeśli kiedyś jeszcze lepiej zrozumiem kino, to będzie stał za tym własnie Pan Stanley Kubrick. Mistrz światła i psychofan dubli.

Quentin Tarantino

Mój filmowy ojciec. Dzięki niemu pokochałam kino. To on pokazał mi, że filmowe historie mogą być zabawą. Tworzy, bo musi. Potrafi napisać dialog na kolanie w pięć minut, a i tak będzie uważany za najlepszy spośród wszystkich filmowych dialogów w historii. Pozwala artystom improwizować. Na planie nigdy nie kryje się za monitorami. Potrafi śmiać się w szalony sposób i nigdy nie kryje swojej ekspresji. Filmem Django doprowadził swoich specjalistów od efektów specjalnych do płaczu.

Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Stworzył rodzinę z aktorami i kupił dla nich kino. Najlepszy film? Wściekłe psy. Dlaczego? Bo nakręcony za marne grosze, a nawet nikt nie zauważył niedopasowanych spodni od garnituru do marynarek. Tarantino miał tak mało pieniędzy, że aktorzy musieli grać we własnych ubraniach. Dlaczego zatem zagrali u niego tak znani aktorzy? Bo chcieli. Każdy po przeczytaniu tak wspaniałego scenariusza marzył by w nim zagrać.

Roman Polański

Trudno mi w tej miłości z wiadomych przyczyn wytrwać, ale tak bardzo uwielbiam jego filmy, że nauczyłam się odzielać twórcę od dzieła. Mia Farrow to moja bogini. Nigdy nie widziałam lepszej kobiecej roli i nigdy nie zachwycały mnie detale w filmie tak jak u Romana Polańskiego.

Dziecko Rosemary to dla mnie film numer jeden. Ukochany. Wszystkie wnętrza, stroje, totalnie ekscentryczni sąsiedzi, postać apodyktycznego męża, muzyka Krzysztofa Komedy i demoniczna zagadka. Jednak zawsze pierwsze skrzypce gra Mia Farrow, której postać wpada w ciekawe i mroczne kłopoty. Roman Polański potrafi budować napięcie w charakterystyczny dla siebie sposób i jest w tym znakomity.

Czego nauczyłam się z filmów, a czego nie nauczyła mnie szkoła

Czego nauczyłam się z filmów, a czego nie nauczyła mnie szkoła

Nauczyciele to nie zawsze osoby z pasją. Nie zawsze zależy im, żeby nauczyć nas czegoś więcej, niż podstawa programowa przewiduje. Dlatego dziś piszę o tym, czego nauczyłam się z filmów, a czego nie miałam szansy nauczyć się w szkole. Dorastaliśmy w czasach, kiedy mit szkolnictwa był niezwykle żywy i wszystko, co w podręczniku, było nam niezbędne do życia. Tylko skąd czerpać wiedzę o reszcie świata, skoro nie ma internetu? Z filmów właśnie!

Muszę zaznaczyć, że ogromnie zazdroszczę dzisiejszej młodzieży. Nie dość, że mają łatwy dostęp do informacji,  to coraz częściej pojawiają się osoby, które potrafią w szybki sposób je przekazać. Wystarczy przyglądnąć się, jak za pomocą social mediów, wykwalifikowane osoby powierzają innym swoje umiejętności  w tak skondensowany sposób, że ma się wrażenie, iż nauka nigdy nie była łatwiejsza. Gdzie byli Ci wszyscy  inspirujący podcasterzy, gdy ja chodziłam do szkoły?

 

HIV to nie dżuma

Na pewno wszyscy kojarzycie film Filadelfia, w którym Tom Hanks walczy ze swoimi pracodawcami w sądzie? Szefowie postanawiają zwolnić go z pracy z powodu choroby. Andrew Beckett (Tom Hanks) jest niezwykle zdolny i  odnosi ogromne sukcesy, ale fakt, że jest homoseksualistą i choruje na HIV, kompletnie go dyskredytuje. Pomóc postanawia mu homofobiczny czarnoskóry prawnik Joe Miller (Denzel Washington).

Ten film rozbudził we mnie ogromną wrażliwość i poczucie, że każdy z nas zasługuje na szacunek. Obalił także teorię, że należy odsuwać się od osób chorych na HIV, a nie było to w tamtych czasach, tak oczywiste. Takich filmów jest znacznie więcej, m.in. Jak przetrwać zarazę (2012), Wczesny mróz (1985), Moje przyjęcie (1996), i mój ulubiony z Jaredem Leto i  Matthew McConaughey Dallas Buyers Club (2013). 

Rewolucja popkulturowa w Stanach Zjednoczonych

Żałuję, że amerykańska historia jest taką czarną dziurą w polskiej edukacji. Nie chodzi mi o to, żeby uczyć się jej kosztem naszej własnej, ale dlaczego pomijać Stany Zjednoczone? Mają tak ogromny wpływ na kulturę na całym świecie. Wojna w Wietnamie, protesty antywojenne, rewolucja seksualna, ruch hipisowski, John F. Kennedy, kult Beatlesów, minispódniczki, feminizm drugiej fali itd. Rewolucja popkulturowa to jeden z najciekawszych okresów w dziejach ubiegłego stulecia!

Lista filmów,w stylistyce lat 60-tych

Good Night and Good Luck

Samotny mężczyzna

Droga do szczęścia

Kochankowie z księżyca

Co jest grane, Davis?

Beksa

Marzyciele

Historia Edie Bouvier Beale

Jedną z moich ulubionych opowieści to ta o ekscentrycznej rodzinie Jackie Kennedy, a dokładnie o jej ciotce i kuzynce. Tracąc cały majątek, ukryły się na Long Island w letniskowym domku, “Grey Gardens”. Duża i mała Edie (obie miały tak samo na imię) pozostały tam, pomimo ubóstwa i dzikich lokatorów, w postaci bezdomnych kotów.

Historia ta opisuje destruktywną relację matki z córką, które postanowiły się od siebie kompletnie uzależnić, nie dając sobie pomóc nikomu z zewnątrz. Jeśli jesteście zainteresowani, polecam film Szare Ogrody. Nieco przybliży Wam życiorys tych dwóch szalonych dam.

Papusza, pierwsza romska poetka

O cygańskiej kulturze niewiele wiadomo. Została wyparta i zniszczona na przestrzeni lat i nie budzi ona raczej pozytywnych skojarzeń. Anegdoty o wędrownych taborach, ogromna miłość do natury i skrzętnie ukrywane tradycje nie przetrwały.

Papusza to obraz kobiety, która pomimo sprzeciwu swej społeczności, postanowiła nauczyć się czytać i została poetką. Było to dla niej jednocześnie wyzwoleniem duszy i najgorszą tragedią. Pomimo przyjaźni z Jerzym Ficowskim i Julianem Tuwimem, została odtrącona przez swych bliskich i wydana za swego starszego wuja. Bronisława Wajs, bo tak nazywała się Papusza, posiadała niezwykły talent, lecz nie miała szansy zaznać szczęśliwego życia.

Jeżeli przebijemy się przez niemiecką, a później komunistyczną propagandę, zapomnimy o własnych uprzedzeniach, będziemy mogli dostrzec nieznaną nam kulturę. Wesołe tabory, gdzie muzyka nigdy nie cichła, a wolność wydawała się nieskończoną wartością. Tak duet Krauzów opowiedział tę historię. Ubrał ją w czarno białe szaty i zbliżył nas do nieznanych terenów jak nikt wcześniej. Może ktoś dzięki ich filmowi, zechce kiedyś zagłębić się w tę mityczną historię o dzikim lesie, który był domem dla romskiej społeczności.

Woody Allen i groteska

Jeśli jesteście osobami o błyskotliwym poczuciu humoru, to wiecie, jak ciężko czasem wybrnąć z nieudanego żartu w towarzystwie. Dlatego spotkanie z Woodym Allenem to pewnego rodzaju ratunek. Nikt tak jak on nie operuje tragikomicznymi historiami, dwuznacznymi żartami i groteskowymi puentami. Chociaż nie jestem największa fanką Allena, tak za poczucie humoru jestem mu wdzięczna. Z jego historii czerpię garściami, a zakończenie Irracjonalnego mężczyzny ubóstwiam.

Wojna w Wietnamie

Cała moja fascynacja latami sześćdziesiątymi zaczęła się  od tego tematu. Czas Apokalipsy, Full Metal Jacket, i Łowca Jeleni, to najlepsze filmy w historii kina. Jeżeli jesteście fanami amerykańskiego Woodstocku, to źródło hipisowskiego ruchu znajduje się właśnie na Wietnamskiej Ziemi. Tutaj przywołam mądrość mojego dziadka: Jeśli chcesz zrozumieć, musisz się znacznie cofnąć. Dociekliwa natura kazała mi więc kopać głębiej. Dzięki czemu dotarłam aż do historii francuskiego imperium kolonialnego. To tylko udowadnia, że filmy potrafią być niezwykle inspirujące. Dzięki Kubrick!

Dla tych bardziej ciekawskich, podrzucam link do super dokumentu na Netflixie Wojna wietnamska: film Kena Burnsa i Lynn Novick.

filmów

Andy Warhol i Edie Sedgwick

Andy Warhol rewolucyjnym artystą był i o tym oczywiście w szkole nas uczyli. Nikt nie wspomniał jednak, że był także egocentrycznym, chorym człowiekiem. O ile egoizm to nieodłączny element sztuki, tak już niszczenie komuś życia nie koniecznie. Factory Girl to obraz dziewczyny, która chcąc zrobić karierę w modelingu, spotkała na swej drodze Andy’ego Warhola i została jego muzą. Brzmi jak historia z bajki, ale życie Edie Sedgwick wcale takie nie było. Edie może i  zainspirowała  Boba Dylana do stworzenia albumu “Blonde On Blonde”, jednak to z miłości do swego “stwórcy”, popełniła samobójstwo.

Czego Wy dowiedzieliście się z filmów? Co Was inspiruje do poznawania historii? Które filmy pomogły Wam lepiej zrozumieć świat? Ja swoje przykłady mogłabym podawać bez końca, ale chyba zostawię coś na później. 

 

Fot: Pinterest, Unsplash, Filmweb

Czarnobyl – taka piękna katastrofa [Recenzja]

Czarnobyl – taka piękna katastrofa [Recenzja]

Czarnobyl to choroby popromienne, porzucone domy, kłamstwa i tajemnice. HBO postanowiło zrekonstruować wypadek jądrowy z 1986 roku i pokazać światu, jak wyglądała katastrofa czarnobylska. Oraz jak władze ZSRR postanowiły — nieudolnie — ukryć owe wydarzenia przed światem. Każdy z nas o Czarnobylu słyszał, niektórzy nawet pamiętają smak płynu Lugola. Nikogo nie powinno więc dziwić ogromne zainteresowanie nową produkcją HBO. Którą już po dwóch odcinkach można określić jako pierwszej klasy horror. 

Twórcy serialu obnażają krętactwa osób odpowiedzialnych za katastrofę w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Jednak przede wszystkim opowiadają historie ofiar wybuchu, które poświęciły własne życie, by ratować miliony istnień. Heroizm ten należy podkreślić, lecz jednocześnie pamiętać, że wielu szło w tę nierówną walkę niczym zwierzęta na rzeź. Wielu z nich nie było świadom, że umrze w ciągu kilku lat, miesięcy, dni, a nawet godzin.

Autorzy podają nam na tacy wysokiej jakości thriller, w którym zobaczymy m.in. tragiczne skutki napromieniowania. Ludzi rozkładających się żywcem, których ciała na zawsze pozostanę połączone z betonem, określone później jako radioaktywne zagrożenie. Ujrzymy rozpacz w oczach żony strażaka, fizyka jądrowego i wojskowego. Dostrzeżemy go nawet w oczach polityków, którzy poprzez partyjną grę i strach o własny stołek, nie będą w stanie trzeźwo określić sytuacji i na czas wydać odpowiednich rozkazów.

Czarnobyl to serial, który snuje się powoli, niczym unoszący się dym znad reaktora. Twórcy nie stawiali na sensację, superbohaterów i tani poklask, a skupili się raczej na opowiedzeniu prawdziwych wydarzeń i wytłumaczeniu, dlaczego ta historia potoczyła się dokładnie tak, jak się potoczyła.

Sama przeanalizowałam sobie wątki naukowe z serialu i nigdy wcześniej nie rozumiałam ich bardziej, niż dzisiaj. Czułam się jak ekranowy Borys Szczerbina (Stellan Skarsgard), któremu fizyk jądrowy Walerij Legasow (Jared Harris) tłumaczy, na czym polega katastrofa tego wydarzenia. To ogromny plus tej produkcji. Niełatwo jest wyjaśnić zwykłemu człowiekowi, co tam właściwie się wydarzyło.

Twórcy zadbali nie tylko o szczegółową chronologię wydarzeń katastrofy w Czarnobylu, ale pamiętali także o części wizualnej. Niektórzy internauci twierdzą, że Amerykanie nie nadają się do opowiadania tej historii. Tłumacząc, że Jankesi nie rozumieją klimatu, który wówczas panował w krajach ZSRR. Ja raczej powiem, że nikt tak chętnie nie ścierał się z Rosjanami, jak Amerykanie właśnie.

Dlatego uważam, że producenci z USA rewelacyjnie oddali klimat tamtych czasów. Zadbali o architekturę, samochody, ubiór, fryzury, a nawet o muzykę. Muzykę islandzkiej kompozytorki Hildur Gu-nadóttir, która budzi w nas podniecenie i zdenerwowanie jednocześnie. Ten porządek sprawia, że jeszcze mocniej odczuwalny jest nastrój grozy.

No i obsada. Jared Harris grający Legasova, jest bezkonkurencyjny. Jego postać pojawia się w drugim odcinku i z miejsca napędza całą machinę. Wiecie, że mam słabość do dobrych duetów? Wiecie. Może to trochę nudne, ale Jared Harris i Stellan Skarsgård wspólnie tworzą wspaniałą drużynę. Valery Legasov, fizyk jądrowy i głoszący prawdę naukowiec, oraz Boris Shcherbina, sceptyczny i oddany partii polityk. Żeby zbytnio nie przedłużać, dodam, że Emily Watson także świetnie odgrywa swoją rolę naukowczyni i jej hipnotyzujące spojrzenie jak zwykle spełnia swoje zadanie.

Czarnobyl i ekologia

Kiedy 10 lat po katastrofie po raz pierwszy zobaczyłam Czarnobyl, zaskoczyła mnie przewaga zieleni. Moje notatki z podróży pełne są znaczków i podkreśleń typu „dzikie pola”, „lasy”, „zwierzyna leśna”, „olbrzymie grzyby”. Na przekór mitom i wyobrażeniom w Czarnobylu powstał jedyny w swoim rodzaju ekosystem. Wbrew najczarniejszym prognozom teren odżył, by stać się największym europejskim rezerwatem przyrody obfitującym we florę i w faunę. Wszystkie zwierzęta, podobnie jak lasy, pola i bagna tego zaskakująco ciekawego środowiska, są napromieniowane. Ku zaskoczeniu wszystkich one również doskonale funkcjonują.

 

 Mary Mycio, Piołunowy las. Historia Czarnobyla, wyd. KR, Warszawa 2006.

Myślę, że natura sama doskonale skomentowała własne dzieło i porażkę człowieka. Jednak historia czarnobylska nadal budzi w nas skrajne emocje. Pomimo wielu dokumentów, które było dane mi obejrzeć na ten temat, wciąż intryguje, ciekawi i porusza. Wierzę także, że słusznie zrezygnowałam ze szczegółowego opisywania tej katastrofy, ale jeśli nie jest Wam ona znana, tym bardziej powinniście sięgnąć po nową produkcję HBO.

Dobrze skrojone garnitury i idealnie dobrane buty do sukienek, czyli najlepsze stylizacje w historii kina

Dobrze skrojone garnitury i idealnie dobrane buty do sukienek, czyli najlepsze stylizacje w historii kina

Która z nas w młodości nie chciała być jak Kelly Taylor albo Brenda Walsh i mieć za męża Dylana czy Brandona. Kto z wypiekami na twarzach nie spoglądał na najlepsze stylizacje z Seksu w wielkim mieście i w końcu, kto nie marzył o włosach Rachel Green? Mężczyźni, choć udają niewzruszonych, także zachwycają się modą w męskim kinie i doklejają w myślach swoje głowy do garniturów detektywa Jamesa “Sonny’ego”. Popkultura pełna jest stylizacji, które do dziś wywołują u nas uśmiech i nostalgię. Pełno jest także tych nowych, które bez kompleksów dołączają do starych, znoszonych marynarek. Jakby nie było, znam co najmniej jedną osobę, która kupiła sobie kaszkiet po obejrzeniu Peaky Blinders.

 

Oto najlepsze stylizacje w historii kinematografii:

 

Seks w wielkim mieście (1998-2004)

Chociaż stylówki pisarki Carrie Bradshaw i jej wyzwolonych koleżanek z czasem zaczynają bardziej bawić niż zachwycać, to jednak towarzyszyły nam przez wiele lat i nadal kochamy oglądać je nocami na Comedy Central. Nawet jeśli fabuła nie jest już taka atrakcyjna jak 10 lat temu.

Peaky Blinders (2013-)

Peaky Blinders to gangsterka, broń i piękne samochody, ale niezaprzeczalnym sukcesem tej produkcji są także najlepsze stylizacje EVER. Aż żałowałam, że powyżej mogę umieścić tylko trzy. Szczerze mówiąc, to miałam ochotę wstawić jakąś setkę. No ale, że trzeba być choć trochę rozsądnym w tym mało poważnym życiu, to jakoś się ograniczyłam z nadzieją, że namówię tych, którzy jeszcze nie widzieli do obejrzenia tego pięknego — w idealnie skrojone garnitury — serialu o braterskiej miłości i honorowej walce.

Grindhouse: Death Proof (2007)

Ja już się nad Tarantino nie będę rozczulać, ale stylówki dziewczyn z Death Proof zwyczajnie kocham. W połączeniu z super dialogami i morderczym Kurtem Russelem w niebieskiej kurtce tworzą jeden z moich ulubionych filmów. Niby tylko zwykły T-shirt – ktoś powie, ale chyba nikt nie ma zamiaru krytykować Arlene?

Brooklyn (2015)

Eilis Lacey to młoda Irlandka, która w latach 50. postanawia przenieść się do Nowego Jorku. Wychowana w konserwatywnej rodzinie odkrywa uroki miasta w towarzystwie bardziej wyzwolonych koleżanek. Oczywiście spotyka młodego Włocha i zakochuje się w nim na amen. Żadna tam nowa historia i odkrycie Ameryki (fabuła ma dalszy ciąg, to nie był spojler), ale ten film jest tak bardzo przepełniony świetnymi kieckami, że mogłabym jeszcze takich historii obejrzeć z 10, żeby tylko reżyser serwował mi je w ciągle nowym wydaniu. Lata pięćdziesiąte, kołnierzyki i cudnie skrojone spódnice? Please, please, please!

Miami Vice  (1984-1990)

Według najbardziej oddanych fanów, Miami Vice to pomnik lat osiemdziesiątych, kultowa muzyka i najlepsze włoskie garnitury. Czyli, że nie trzeba starych, obdartych, skórzanych kurtek, by walczyć ze zorganizowaną przestępczością. Towarzystwo pięknych kobiet jest wystarczającą motywacją.

Służące (2011)

Naturalnie ten film porusza bardzo ważny temat, jakim był wszechobecny rasizm w latach sześćdziesiątych, ale nikt mi nie odmówi i nie powie, że postać grana przez Jessicę Chastain nie wygląda obłędnie! Kobiety w tym filmie noszą perfekcyjne fryzury i szyte na miarę sukienki. Nic dziwnego, nie mają innych zajęć, wszystkie obowiązki należą do czarnoskórych służących.

Projektantka (2015)

Do zaściankowego miasteczka w Australii wraca pewna kobieta. To, co ją wyróżnia, to odważne i przebojowe kreacje. Nikt tam jej specjalnie nie lubi, ale inne dziewczyny szybko ulegają własnym pragnieniom i zwracają się do naszej bohaterki o sukienki swoich marzeń. Projektantka z ogromną cierpliwością spełnia zachcianki mieszkańców, bo i tak w planach ma zrobić niezły zamęt. Na uwagę zasługuje szczególnie Hugo Weaving, który stworzył rewelacyjną postać ekscentrycznego sierżanta, lubiącego się w niecodziennych stylizacjach.

Beverly Hills, 90210 (1990-2000)

Właściwie wstęp do tego wpisu to chyba wszystko, co chciałam powiedzieć na temat Beverly Hills, 9210. Mam nadzieję, że Luke Perry buja się po jakiejś magicznej krainie najlepszymi furami w historii i że nie mają tam korków, ani ograniczeń prędkości.

Taksówkarz (1976)

To jasne, że ten film to życiowa rola Roberta De Niro i nie ma nikogo, kto by nie znał słynnej sceny sprzed lustra, ALE dlaczego nikt nie zachwyca się nad Jodie Foster? Przecież miała w tym filmie 14 lat, a zagrała tak wiarygodnie! Jej hipisowska stylówka z ulicy, ogromny kapelusz plus dziecięce, zielone okulary, to jedna z moich TOP filmowych charakteryzacji.

Dobra, przyznawać się chłopaki, który marzył o takich kowbojkach, które z namaszczeniem pastował Robert De Niro, hę?

Przyjaciele (1994-2004)

Każdy fan Przyjaciół uwielbia obserwować, jak zmieniają się bohaterowie na przestrzeni sezonów. Każdy także wie, że jak dotrze się do końca, to trzeba zacząć od początku. Świat tak bardzo szalał na punkcie fryzur Jennifer Aniston, że nikt nie zliczy, ile razy dziennie fryzjerki słyszały “poproszę fryzurę à la Rachel”. Moim numerem jeden jest zdecydowanie czerwony top i jasne jeansy Monici. Moda na lata 90. wraca do łask i to dobry moment, by kupić sobie bluzę z nazwą kultowej drużyny koszykarskiej Knicks. Jeansowa koszula? Owszem. Także.

Stranger Things (2016-)

Bracia Duffer oddają hołd swojemu “nerdowskiemu” dzieciństwu za pomocą scenografii i różnych nawiązań do filmów grozy lat osiemdziesiątych, ale jeśli chodzi o najlepsze stylizacje, to wygrywają te dziewczyńskie. Jedenastka — wiadomo. Jej postać z miejsca stała się kultowa i nie sądzę, by cokolwiek miałoby to zmienić. Obok jest także Nancy Wheeler i cudowny rudzielec z deskorolką — Max. Wszystkie inne, wszystkie cudne. Wystarczy odpalić Pinterest, żeby zobaczyć ilość inspiracji różową sukienką, czy bordową kurtką, obszytą wewnątrz białym misiem.

Pretty Woman (1990)

Wystarczy powiedzieć: Julia Roberts i nic więcej nie trzeba dodawać. Ta marynarka z bufkami to obłęd. Wcale nie gorzej się mają zwykła biała koszula z podwiniętymi rękawami i proste dżinsy. Tak jak mówiłam, to po prostu Julia Roberts.

Grease (1978)

Różowe i  czarne skórzane kurtki, rozkloszowane spódnice  i wystylizowane fryzury — która z nas nie marzyła o byciu Sandy Olsen? Niektórzy mocno narzekają na fabułę, ale czy to w ogóle jest istotne? Czy wszyscy już zapomnieli, jak wyglądał w tym filmie John Travolta? No halo!

Dziecko Rosemary (1968)

Każdy, kto mnie trochę zna, ten wie, że Mia Farrow ma szczególne miejsce w moim filmowym serduszku. Dziecko Rosemary zajmuje jeszcze więcej miejsca, a o Romanie Polańskim już nie wspomnę. Wiem, że to może nie na czasie w dobie #metoo kochać tego reżysera, ale serce nie sługa, życia nie oszukasz. Kiecki z tego filmu, wiadomo, ale dodatkowo dziwaczna sąsiadka w kolorowych chustach, grana przez Ruth Gordon, to świetne dopełnienie. Jeśli chodzi o charakteryzacje, to Roman Polański nigdy nie popełnia gaf i jego bohaterowie są zawsze ubrani w najlepsze stylizacje.

Carol (2015)

O tym filmie pisałam już w ramach filmów anty świątecznych na święta (link poniżej), ale nie mogło go zabraknąć w tym zestawieniu. Ten film cały jest jedną wielką, piękną stylizacją. Każdy kadr, strój, fryzura i tło są dopieszczone do maksimum. No i ta piękna Cate Blanchett. Nigdy nie mogę się na nią przestać patrzeć.

Świąteczne filmy, ale bez choinek

 

Można by tak długo, właściwie bez końca, ale zamkniemy to zestawienie na piętnastu tytułach. No, chyba że oszalejecie, to coś zadziałamy w następnym odcinku i wybierzemy kolejne najlepsze stylizacje! Jest ich zdecydowanie więcej. Dajcie znać o swoich ulubionych filmach i serialach z modą w tle.

Sex Education, czyli prosta historia o dojrzewaniu

Sex Education, czyli prosta historia o dojrzewaniu

11 stycznia Netflix wypuścił w świat swoją nową produkcję, brytyjski  komediodramat – Sex Education. Podchodziłam do niego sceptycznie. Nie dość, że był mocno promowany przez samą platformę (a różnie to już z tym bywało), to nie byłam przekonana, że można jeszcze w świeży sposób opowiadać o nastolatkach. Okazało się jednak, że można. Jeśli dobrze ugryzie się temat i zaoferuje dobrze napisane postaci – można świetnie się bawić bez poczucia wstydu, a nawet się zakochać (Eric jest boski).

Sex Education to historia nastoletniego Otisa. Chłopca, który stoi w kącie i jak twierdzi, czuje się świetnie w swojej strefie komfortu. Co prawda posiada ekscentryczną matkę seksuolożkę i kolorowego jak paw przyjaciela Erica, ale to jeszcze nic nie znaczy. Prawda? Otis wybiega myślami dużo dalej niż jego rówieśnicy i jego analityczny umysł nie pozwala mu wieść beztroskiego życia nastolatka. Pewnego dnia los stawia przed nim awangardową damę o imieniu Meave. Meave dostrzega magię i ponad przeciętny umysł Otisa i namawia go do otworzenia poradni seksualnej dla swoich rówieśników. Czy to, że on jest prawiczkiem, a ona ma opinię latawicy może w czymś przeszkodzić? Skąd. Nie od dziś wiadomo, że rozwiązywanie czyiś problemów jest dużo łatwiejsze, niż własnych. Może brzmi trochę jak banał, ale co może bardziej przerażać nastolatków, niż seks?

Kto jest kim w Sex Education?

Netflix zaserwował nam kilka bardzo autentycznych postaci i kilka zdecydowanie przerysowanych. Kto za rodzica ma psychoterapeutę (w tej roli Gillian Anderson) ten wie, że ich bezwstydność i lekkość poruszania się po tematach tabu, bywa zawstydzająca. Rozwiązła matka Otisa co prawda wydaje się z początku dziwna, ale im dalej w las, tym bardziej jesteśmy skłonni ją zrozumieć.

Otis jest nadwrażliwym i przerażonym życiem nastolatkiem, ale Eric to jego przeciwieństwo i bezkonkurencyjnie kradnie całe show. Eric jest przyjacielem naszego głównego bohatera i choć w małym miasteczku nie ma zbyt wielu okazji do seksualnych uniesień, nie traci w sobie entuzjazmu. Nasz wesołek wprowadza do serialu chyba najwięcej radości i ciepła ze wszystkich bohaterów. Momentami nie mogłam przestać się śmiać z jego optymistycznych reakcji i choć w prawdziwym życiu byłabym Otisem, to zakochałam się w tym przecudownym geju bez reszty. Ponadto przemiana właśnie tego bohatera jest najlepszą klamrą, jaką mógł sobie wymyślić Netflix. Ostatni odcinek to brylant!

Nie mniej ciepła daje nam Meave. Świadoma swojego położenia w hierarchii społecznej, robi co może by wyrwać się z położonej na wzgórzu przyczepy. I choć może się wydawać, że to kolejna typowa postać wykreowana na obrazie patologicznej rodziny, to problemy, z którymi mierzy się bohaterka, są mocno na czasie. Netflix o tym nie zapomniał i zamieścił w Sex Education aktualnie najbardziej pożądaną problematykę wśród młodzieży, Zmuszając bohaterów do przeżywania trudnych przygód. Mamy zatem wachlarz takich problemów, jak transwestytyzm, związki homoseksualne, aborcja i świadomość seksualna. Nie brakuję jednak tych pozornie prozaicznych typu wytaczanie granic między dzieckiem a rodzicem, pierwsza miłość i odrzucenie.

Sex Education netflix

Oczywiście nie jest to czysty dramat. Mamy zatem dużo śmiesznych sytuacji. Jak już wspominałam, Eric to naczelny entuzjasta Sex Education i nie pozwala widzowi na jedynie smutne refleksje na temat dojrzewania. Inaczej odbierają ten serial sami nastolatkowie, ale ja jako osoba dorosła dostrzegam w nim autentyczność. Może tylko w lekko przerysowanej formie. Jest jeszcze jedna wariatka. Lily. Co to jest za szalona dziewczyna. Gdy zobaczycie jej rysunki i stroje, to oszalejecie. Jej wyobraźnia zdaje się oscylować na dwóch różnych biegunach.

 A co z muzyką?

Soundtrack udał się na milion procent i wyciągnął serial na jeszcze wyższy poziom. W serialu usłyszymy takie kawałaki jak: a-ha – Take On Me czy The Smiths – Asleep. Z tych mniej znanych urzekł mnie utwór Chip Taylor & The New Ukrainians – Fuck All The Perfect People i Bikini Kill – Rebel Girl. Oba znajdziecie poniżej. Jeśli boicie się tych małych buntowników, niech muzyka Was przekona.

https://open.spotify.com/playlist/0l9KbQRt9xejlQQPrbYjUA – tutaj cała playlista.

Czy Sex Education to prosta historia o dojrzewaniu?

Prosta na pewno nie jest. To raczej fajnie podana lekcja na temat dojrzewania. Młodzi ludzie nadal szukają swojego miejsca na świecie i krążą wokół tematu seksu niczym satelita po orbicie. Netflix po raz kolejny kreuje otwartą postawę na inny kolor skóry i orientację. Wyśmiewając przy tym tych, którzy się jeszcze nie zorientowali, że śmianie się z homo jest po prostu passé. Piona.

 

Fot. Netflix

Ślepnąc od świateł – Boskie dzieło czy hipsterka?

Ślepnąc od świateł – Boskie dzieło czy hipsterka?

27 października miał premierę serial produkcji HBO — Ślepnąc od świateł. Jeśli wierzyć słowom z okładki książki Jakuba Żulczyka (serial jest na jej podstawie) – Krzysztof Skonieczny od razu poczuł bluesa do autora, a autor po obejrzeniu Hardkor Disko (debiut reżyserski Skoniecznego) – poczuł bluesa do Krzysztofa. Po trzech napisanych rozdziałach, oboje wiedzieli, że to miłość i zaczęli tworzyć jeden z najlepszych polskich seriali – Ślepnąc od świateł. I to nie jest tylko moja subiektywna ocena. Produkcja została doceniona za granicami kraju i ogłoszona, najchętniej oglądanym serialem na platformie HBO w 2018 roku.

Muszę się przyznać, że samą książkę Żulczyka przeczytałam dopiero po obejrzeniu serialu. Dość opornie mi idzie sięganie po pozycje wychwalane pod niebosa, przez co odłożyłam sobie tego autora na dalekie później. Zresztą poprzedni rok to dla mnie  wspinaczkowy rollercoaster. Trochę odleciałam i zdecydowanie mam co teraz nadrabiać w popkulturze. Zostawiając jeszcze na chwilę serial – Książkę zjadłam w 3 dni i gdyby nie trzeba było biegać (nabiega to się dopiero Kubuś w serialu, hehe) w święta do lodówki po dokładkę sałatki i ciastek, przeczytałabym ją w jedną noc. Już pal licho, te wszystkie różnice w scenariuszu, te mini zmiany itd. Serial w połączeniu z best­sel­lerem Jakuba Żulczyka to konkretne rycie głowy. Główny bohater i jego historia wbijają się w mózg niczym rak z przerzutami i nic nie wskazuje na to, że kiedyś odpuszczą.

Ślepnąc od świateł

foto: kadr z serialu “Ślepnąc od świateł”

Ślepnąc od świateł czyli warszawska gangsterka

Emancypacyjny Kuba (W książce główny bohater na imię ma Jacek. Początkowo miał być Kuba, ale Szczepan Twardoch polecił Żulczykowi zmienić, aby ludzie nie myśleli, że to autor książki jest główną postacią.) jest dilerem narkotyków i co noc wyrusza na nocne eskapady, by wspomóc swoich klientów w potrzebie. Kuba Nitecki, czyli Kamil Nożyński, stworzył sobie postać, jakiej jeszcze nie mieliśmy w polskim kinie. Na pewno pomógł fakt, że Kamil to nie żaden aktor, a właściwie raper. Książka daje nam zblazowanego, egoistycznego, nastawionego na własny sukces dilera.

Zdecydowanie różni się on od normalnych osiedlowych ziomków, którzy sprzedając Ci trochę zioła, telepią się, jakby mieli CI upchnąć cały worek kokainy prosto z Meksyku. Nasz diler jest opanowany, dobrze ubrany, jeździ drogą furą i nie ulega emocjom. Prawie nigdy. Nitecki postanawia ulotnić się z kraju na małe wakacje do Argentyny. Zanim jednak wsiądzie do samolotu, musi jeszcze obskoczyć kilka najważniejszych klientów. Tutaj się poznajemy i wchodzimy w świat brzydkiej Warszawy. Nie liczcie na kadry szklanych wieżowców rodem z produkcji TVN-u. Wszystkie korpo-szczury skończyły już pracę i wyruszyły w nocną podróż. W poszukiwaniu miłości i wrażeń. Stosunek obojętny.

Modlitwa warszawska

„Czasami się modlę, chociaż nigdy nie pomyślałem o Bogu dłużej niż przez minutę. Ale się modlę. Otwierając usta, nie wydając dźwięku. Modlę się o deszcz. Modlę się, tak. Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny, ześlij deszcz. Boże Wszechmogący, ześlij deszcz, potężny deszcz, taki, który jeszcze nigdy nie padał, deszcz jak bombardowanie, deszcz jak nalot. Ześlij deszcz i zatop to miasto. Zrób to szybko zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Zanim włączą się alarmy. Niech woda wyleje się z Wisły, niech rozleje się po obu brzegach, niech zatopi Pragę i Powiśle, niech zaleje Żoliborz i Targówek, Mokotów i Wawer. Niech pada.

 

Niech wszystko zaleje woda, czarna, brudna, zimna. Niech płynie. Niech przykryje kamienice, ulice, wieżowce, skrzyżowania, niech po samą iglicę przykryje Pałac Kultury i Nauki. Zatop nas Boże, bo jeśli tego nie zrobisz, będziemy biegać tutaj w kółko, zderzać się ze sobą, uderzać w ściany, które sami postawiliśmy, będziemy wściekle szarpać tę brudną tekturę, z której to wszystko jest zrobione, aby wydusić z niej cokolwiek, miłość, pieniądze, nas samych, coś, czego tak naprawdę w ogóle nie ma, a jeśli nawet jest, to zaledwie na chwilę, i znika szybciej, niż się pojawiło. […] 

 

Zatop nas, bo nie potrafimy ani myśleć, ani kochać. Bo tego nie chcemy. Bo idziemy przez las pijani od słów. […] Zatop ich wszystkich, bo nie wiedzą, co czynią, bo nie wiedzą, kim są, bo wychodzą w dzień i w noc tak samo bezmyślni, tak samo oszukani jak małe dzieci, które wbiegają do ogromnego, rozświetlonego lunaparku i przez chwilę jeszcze biegną, unoszone przez muzykę, reflektory, odgłosy, dźwięki i melodie, śmiech klaunów, brzęk monet, ale po chwili zatrzymują się i stoją nieruchomo, nie wiedząc, co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł”

 

Jakub Żulczyk – Ślepnąc od świateł

Dlaczego tym razem się udało?

Jest kilka powodów. Po pierwsze – zachowano ciągłość. Mamy zatem wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Nic po drodze nam się nie gubi, nie traci sensu. Po drugie – postaci.

Pazina. Jak ja ją kocham! To ona utrzymuje na powierzchni Kubę i jak on sam o niej mówi, to jego jedyna przyjaciółka. Więc jeśli mamy momentami dość apodyktycznego bohatera który ma wszystkich w dupie, dostajemy rozemocjonowaną Pazinę – ja to kupuję. Chcę mieć ją za przyjaciółkę. Jan Frycz jako Dario. MotherFucker! Co to była za metamorfoza. Nikt nie jest w stanie mi powiedzieć, że nie uwierzył w tę postać. Jego duet z Krzysztofem Skoniecznym to jakiś obłęd. Fryczowi uwierzyłam, że jest serio prawdziwym psycholem, a Skoniecznemu, że to wzięty z ulicy nieźle naćpany raper.

To nie są postaci mdłe i nudne jak w Rojście. To nie jest przerysowana gangsterka Vegi. Cezary Pazura także wykorzystał swój moment na ekranie. Mam nieodparte wrażenie, że jego postać jest inspirowana królem TVN-u. Pazura gra gwiazdę telewizji, właściciela sterylnego mieszkania. Klienta, który zawsze ma gotówkę i nigdy nie robi sobie długów. Bawi Warszawską hipsterkę, więc jego dom to wylęgarnia ćpunów. No i ten różowy gajer. Bitch Please. Wiadomo przecież na kim wzorowali tę postać. No i jeszcze Więckiewicz. Robert naprawdę ślicznie przeklina i mówi o depresji.

Aktorsko wyszło świetnie. Żulczyk napisał jedne z najbardziej wyrazistych postaci w polskiej literaturze. Przełożenie ich na ekran było zapewne czystą przyjemnością dla Krzysztofa Skoniecznego. No może Marzena Pokrzywińska wypada trochę kiepsko w roli Pauliny. Choć w przypadku tej postaci, nawet w książce nie da się jej polubić.

Naprawdę warto wejść w ten świat. Do tej brudnej i samotnej Warszawy. Tam gdzie wchodzi bohater. Cały na biało. Do tego świata, który nie jest już do uratowania. Gdzie kokainę wciąga się na zmianę z sokiem jednodniowym na siłowni. Narkotyki muszą być w ruchu. Przedstawienie trwa. Ten serial jest jak poemat. Poemat z dodatkiem świetnych kadrów, dobrej muzyki i światła. Jak ktoś potrzebuje bardziej wulgarnej recki, to gra tam gangstera Janusz Chabior i zawodowo wykręca ludziom łapki. Ogólnie to jest jakby sobą. If You Know What I Mean? Mało? No to jeszcze to: Kazik na Żywo i Maanam. Muzyka połączona z obrazem wgniata w fotel. Polecam serdecznie.

No więc, boskie dzieło czy hipsterka? Boska hipsterka. Zdecydowanie.

Instagram

No images found!
Try some other hashtag or username