Wanda Rutkiewicz – pierwsza himalaistka pośród mężczyzn

Wanda Rutkiewicz – pierwsza himalaistka pośród mężczyzn

Dlaczego Wanda Rutkiewicz miała tak trudne życie? Jeżeli w jednym diagramie umieścimy despotyczną matkę, przeraźliwie ambitnego ojca i notorycznie zdarzająca się śmierć w rozbitej rodzinie,która pozbawia poczucia bezpieczeństwa – są spore szanse, że życie takiej osoby będzie ogromnie trudną drogą. Takie osoby będą stale dążyć do udowadniania sobie oraz innym, że są coś warci. Dopóki nie odnajdą z powrotem bezpiecznej przystani i o ile w ogóle ją odnajdą. To piszę ja – amator psychologii- Pożałowana Wanda.

Wanda Rutkiewicz była chorobliwie ambitna po ojcu. Zapatrzona w jego sukcesy, próbowała mu zaimponować przez całe życie. Jestem nawet skłonna postawić tezę, że cały wyścig wspinaczkowy zaczął się właśnie od tego. To między innymi ambicja nie pozwoliła Wandzie Rutkiewicz zrezygnować ze wspinaczki. Góry nie były dla niej tylko drogą wolności. Himalaje stały się jej więzieniem, bo tylko na tej płaszczyźnie mogła udowadniać sobie i innym, że jest najlepsza. Nie wierzę w jej duchowe obcowanie z przyrodą. Wanda Rutkiewicz potraktowała góry ambicjonalnie i dlatego w nich poniosła śmierć. Nie potrafiła żyć już tak, jak żyją zwyczajni, szarzy śmiertelnicy.

Wierzę, że oprócz świetnego przygotowania technicznego, trzeba także słuchać tego, co góra ma nam do powiedzenia. Dlatego zawsze bliżej mi do filozofii Wojciecha Kurtyki niż do Jurka Kukuczki. Wandę jednak pokochałam, dlatego że ta kobieta miała ogromnie trudną osobowość i zwyczajnie próbowała sobie z tym poradzić. Dopóki człowiek walczy o siebie, należy próbować go zrozumieć.

Wanda Rutkiewicz była pierwszą kobietą na K2, była pierwszym polakiem i europejczykiem na Evereście, organizowała kobiece wyprawy na Gaszerbrum III czy Gaszerbrum II. Wspięła się na Nanga Parbat. Samotnie dokonała wejścia na Czo Oju. W ogóle zdobyła osiem z czternastu ośmiotysięczników. Wojciech Kurtyka mówi, że cyfry te są pewnym ograniczaniem umysłowym. Że góry to nie tylko liczby i szczyty, ale trudne technicznie ściany – tutaj rozpoczyna się alpinizm i piękno wspinaczki.

Wanda nie miała dobrej sławy w swoim środowisku. Po pierwsze- była kobietą. Wspinaczka wysokogórska przez wiele lat była uznawana za męski sport. Mówiono nawet, że kobiety w górach to pech. Uważał tak Andrzej Zawada, Krzysztof Wielicki, a nawet Jerzy Kukuczka. Jednak to była przypadłość polskiej mentalności. Reinhold Messner – pierwszy zdobywca wszystkich ośmiotysięczników- nie widział problemu, by wspinać się z Wandą. Wspierał ją także w organizowaniu kobiecych wypraw. To zagraniczne znajomości otworzyły przed nią karierę himalaistki. Jej światowe wsparcie i kontakty sprawiły, że ci górscy seksiści musieli wielokrotnie uśmiechać się do Wandy, gdy mieli problem ze zorganizowaniem własnych wyjazdów w Himalaje.

Po drugie- Wanda Rutkiewicz odziedziczyła despotyzm po matce. Dlatego jej oba małżeństwa się rozpadły i dlatego mało kto chciał wspinać się z Wandą. Duże ekspedycje mają to do siebie, że wiele osób pracuje na sukces wyprawy, ale na sam szczyt docierają niewielkie zespoły. Dwie osoby. Czasem cztery. Ci ludzie poświęcają własne ambicje. Osobiste korzyści są drugorzędne. Przebywanie na takich wysokościach wszystko im wynagradza. Niestety, Wanda nie potrafiła zrezygnować z własnych sukcesów  na rzecz wypraw. Zaślepiona własnymi potrzebami, poświęcała resztę zespołu i sama docierała na szczyt. Zostawiała swoich towarzyszy w tyle. Sukcesy miały należeć tylko do niej. Nieraz ryzykowała powodzenie całej ekspedycji. Na ten syndrom cierpiał także Jerzy Kukuczka.

Dlaczego więc pokonała ją liczba CZTERNAŚCIE oraz OSIEM?

Karawana Marzeń to był ostatni plan tej wybitnej himalaistki. Przerażona swoim wiekiem i spadkiem formy fizycznej zabrnęła jeszcze dalej i postanowiła zdobyć 6 ośmiotysięczników w ciągu roku. Tyle dała sobie czasu, by być pierwszą kobietą, która zdobędzie wszystkie najwyższe szczyty świata. Byłaby wtedy trzecią osobą z takim osiągnięciem. Niestety plan był kompletnie nie do wykonania. Wandą Rutkiewicz kierował strach przemijania. Górskie sukcesy to jedyna rzecz, która ją napędzała. Nic dziwnego, że wizja zakończenia kariery budziły w niej przerażenie. Ktoś tak niezwykle ambitny nigdy nie pogodzi się z przejściem na emeryturę. Choć mogła przepięknie opowiadać o wyprawach młodym ludziom, uczyć ich, wskazywać im drogę, wolała umrzeć w górach, tak jak sobie to przepowiedziała.

Jej brat zginął, gdy był małym chłopcem. Jej ojca zamordowano. Oba jej małżeństwa skończyły się porażką. Ryszard Pawłowski zakwestionował jej wejście na Annapurnę. Gdy się w końcu szczęśliwie zakochała- jej partner zginął podczas wspólnej wyprawy. To niewątpliwie dużo traumatycznych przeżyć. Pomimo tak wielu sukcesów, Wanda nie potrafiła cieszyć się życiem. Nie założyła rodziny, nie posiadała dzieci. Podejrzewam, że była mocno rozdarta, pomiędzy tym, jakie życie wybrała, a pomiędzy życiem, którego pragnęła. Nie potrafiła poświęcić nic, by być po prostu szczęśliwa.

Wanda Rutkiewicz

Kanczendzonga – dlaczego Wanda Rutkiewicz wybrała tą górę?

Wanda Rutkiewicz zaginęła podczas realizacji planu Karawany Marzeń. Kanczendzonga to góra, o której mówi się, że nienawidzi kobiet. Wiele z nich poniosło śmierć właśnie tam. Pierwszą polką na tym szczycie była Kinga Baranowska. Dokonała tego dopiero w 2009 roku. Jednak nie sądzę, by z powodu mistycznej nienawiści Kanczendzonga przytuliła Wandę Rutkiewicz na zawsze. Wszyscy wspinacze mówią o walce. Jeżeli przydarzy ci się wypadek w górach, nie możesz odpuścić. Jeśli Twój umysł się podda – przegrywasz. Czy Wanda miała jeszcze siłę, by walczyć? Czy wybór tej wrogiej – wobec kobiet – góry był celowy?

Mama Wandy sympatyzowała z buddyzmem. To sprawiło, że wierzyła, że jej córka żyje. Według jej teorii himalaistka uciekła i zamieszkała w tybetańskim klasztorze. Uważała, że ma duchowy kontakt z córką i że Wanda w końcu jest szczęśliwa. Wierzyła w to do końca swojego życia, a dożyła sędziwego wieku 102 lat. Trafiła się nawet para wspinaczy, którzy przyszli do domu matki Wandy i powiedzieli, że widzieli w klasztorze kobietę, która wyglądała jak jej córka. Chciałabym w to wierzyć. Byłoby to piękne zakończenie historii mojej bohaterki.

Chciałabym, aby Wanda Rutkiewicz miała łatwiejsze życie. To jak przepięknie wprowadziła kobiety w góry wysokie. Ta jej cała emancypacja – imponujące.  Ona zwyczajnie wyprzedziła ducha swoich czasów. Miała tytuł magistra inżyniera elektroniki. Znała się na marketingu, wiedziała, z kim rozmawiać i jak rozmawiać, by osiągnąć sukces. Świetnie prezentowała się w telewizji. Gdyby tylko żyła w naszych czasach, zdobywałaby właśnie zimą K2 i byłaby mistrzynią Social Mediów.

Pomimo całej gamy czarnych historii, pomimo wad, pomimo wrodzonego despotyzmu, chorej ambicji – Wanda Rutkiewicz pozostanie moją bohaterką na zawsze. Między innymi dlatego, że pionierzy zawsze mają pod górkę, a ja lubię ludzi, którzy mają pod górkę.

 

Źródła zdjęć: Foto główne: (Sondeep / East New) Foto w żółtym kombinezonie – (prawdopodobnie Bogdan Jankowski) Foto: Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz i Krzysztof Wielicki – (AGENCJA SE/EAST NEWS) Foto ślubne – (archiwum Eugeniji Murauskiené / zbiory Muzeum Sportu i Turystyki)

Dlaczego Czesi mają w dupie konwenanse i kręcą dobre filmy? Czeskie kino w romantycznym wydaniu

Dlaczego Czesi mają w dupie konwenanse i kręcą dobre filmy? Czeskie kino w romantycznym wydaniu

Czeskie kino otworzyło mi oczy na polską nieudolność. Niby jesteśmy dobrzy w patetyczne filmy historyczne, ale za grosz nie umiemy robić komedii romantycznych. Jesteśmy zapatrzeni w Amerykę i gdybyśmy mogli, odwzorowalibyśmy od nich niemal wszystko. Począwszy od programów rozrywkowych typu talent show, kończąc na komediach romantycznych. Cała popkultura z zachodu, dzień dobry globalizacjo.

Gdybyśmy mieli tylko fundusze na blokbastery typu Avengers, na pewno byśmy je skopiowali kropa w kropę. W zasadzie dobrze robimy, gdy nie możemy, Polska uciśniona to najlepsza Polska, jaka nam się trafia. Gdy niemożliwością jest stworzenie polskiego filmu Sci-Fi, Allegro tworzy wraz z Tomaszem Bagińskim fantastyczne krótkie metraże o polskich legendach. Smoki nie są z tektury, czary i mrok nie są z Ameryki, istne cudo. Czyli, że potrafimy. Nie wspominając już nawet o Sekmisji. Do dziś zastanawiam się jak to możliwe, że Juliusz Machulski w takich czasach nagrał tak niesamowity film, jeśli chodzi o scenerie i wykonanie. Może ktoś wie i wyjaśni mi to zjawisko?

Przyznam się, że do dziś nawet mi to nie przeszkadzało. Nikt nie wymaga od komedii romantycznych przecież jakiś wielkich fanfarów, ale to, co robią Czesi w filmie „Wszystko albo nic” to istna paranoja. Paranoja według przeciętnego Polaka. „Wszystko albo nic” to czeska produkcja, która zachwyciła mnie swoją niesztampowością. No bo kto by myślał, że w filmach w ogóle można palić papierosy. Przecież to nie po bożemu. Dajcie spokój, tak propagować palenie papierosów? No w filmie historycznym owszem, ale tak w komedii romantycznej? Nie ma mowy! Dopiszcie do tego całą gamę przekleństw, rozmowy o seksie i parę gejów. Na dodatek do jednego z nich główne bohaterki zwracają się per PEDZIO i totalnie nikt tam się nie obraża. Śmiechom i chichom nie ma końca. Heloł? Czy ktoś już wezwał komisję od etyki?

Żeby nie było tak łatwo, w filmie także nabijają się z „wegechuji” i to jest totalnie pokręcone. Ostatnio oglądałam polską komedię z Anną Dereszowską w roli głównej, która robiła ciasto z buraka, a na pocieszenie dała swojej porzuconej przyjaciółce sok z jarmużu i selera. Czy to nie jest trochę pretensjonalne? Ja wiem, że kino musi iść z duchem czasu, a już na pewno komedie romantyczne, ale bez przesady. Nie jesteśmy przecież idiotami. Na pocieszenie Bridget Jones jadła pudło lodów i siedziała rozczochrana w czerwonej antyseksownej piżamie, a nie piła koktajl z jarmużu. Dokąd to zmierza? Serio ktoś je jarmuż na pocieszenie?

Nie mam nic do jarmużu, ale powinniśmy pokazywać w filmach prawdę

Czesi kręcą filmy, jakby w ogóle nie zwracali uwagi na otaczającą ich rzeczywistość. Mają w dupie poprawność. Może to nie jest jakaś wysokich lotów produkcja, ale umówmy się, człowiek się na niej na zmianę ŚMIEJE i PŁACZE! Kumacie to? Kto z Was ostatni raz płakał na komedii romantycznej w wykonaniu Polaków (mówimy o kinie współczesnym)? Nie chcę być wredna, kocham polskie kino, nawet kiedyś pisałam o tym wpis na blogu, ale ostatnio jakby ta miłość lekko osłabła. Jest we mnie jakaś złość, że nie mamy w sobie takiej buńczuczności jak Czesi. Robimy kino poprawne, a to jest za mało.

Jest taki cykl reportaży na filmwebie, w którym ludzie kina wypowiadają się na temat swojego gustu. Kiedyś Sebastian Fabijański wypowiedział bardzo ładne zdanie, z którym się mocno utożsamiam. Stwierdził, że Polacy nie opowiadają ciekawych fabuł, które by były zwyczajnie wymyślone. Historię polską opowiadamy fantastycznie, ale wciąż nikt nie wymyśla ciekawych scenariuszy, tak jak robią to np. Anglicy. Jeśli coś robimy, to zaraz się okazuje, że w zasadzie jest to zapożyczone. No dobra, Smarzowski jest genialny, ale to jednak wciąż jest malutko.

Czesi udowadniają, że można pieprzyć wszystkie kanony i robić to, co się chce. Nie musi być sterylnie. Smarzowski to wie i Czesi to wiedzą. Czas chyba wyciągnąć kija? Czy nie? Jeżeli nie lubicie komedii romantycznych, to polecam jeszcze jeden film, który wyrywa z butów – Czeski sen. Jeśli się skusicie i obejrzycie to arcydzieło, to koniecznie dajcie znać, czy się ze mną zgadzacie. Bandiczki to są niezłe świry i coś czuję, że mogłabym się tam przeprowadzić. Gdybym była facetem, zapuściłabym wąsa i nosiła sweter z krecikiem. Życie byłoby od razu ciekawsze i nie wiałoby taką poprawną nudą. Film także szczerze polecam. Naprawdę śmiałam się i płakałam na zmianę, nie przeszkadzał mi nawet polski dubbing ani piosenki Ewy Farny, a to już naprawdę sukces! Chciałabym, żeby Polacy także kręcili właśnie takie komedie romantyczne.

Gdyby jednak Polacy nie chcieli nic zmienić, pozostaje mi czeskie kino, więc można spać spokojnie.

Księżniczki Disneya jako blogerki w social mediach

Księżniczki Disneya jako blogerki w social mediach

Wyobrażaliście sobie kiedyś, jakby wyglądało życie księżniczek Disneya, gdyby istniały w naszych czasach? Gdyby miały możliwość korzystać z twitterów, fejsbóków i instagramów? Co by było, gdyby nasze ukochane postaci z bajek wpadły na pomysł blogowania, to jakie kategorie by wybrały? Jak postrzegana byłaby dziś wojownicza Mulan lub nieco pokręcona Syrenka Arielka? Jak poradziłyby sobie w social mediach? W przypływie kreatywnej nocy wpadłam na genialny pomysł i postanowiłam osadzić nasze Księżniczki Disneya w blogosferze. Jak mi poszło? Sprawdźmy. Zanim przejdziemy do rzeczy, chciałabym zaznaczyć, że nie udało mi się znaleźć żadnej bohaterki, która miałaby coś wspólnego z gotowaniem, więc nie mam bloga kulinarnego. Jeśli ktoś ma wiedzę na ten temat bajki, w której pojawie się kucharzenie, to niech pisze w komentarzach. Zostało przecież kilka księżniczek do wykorzystania. Ok, koniec ogłoszeń –zapraszam do czytania.

Kopciuszek

blogerka modowa

Cecha charakterystyczna: angielskie wyjścia

Lubi: wymyślać stylizacje, szperać po zalando, przeglądać pinteresta

Ulubiona marka: Prada

Ulubiony program TV: Project Runway

Ulubiony film: Diabeł ubiera się u Prady

Inspiracje: MACADEMIAN GIRL, Cara Delevingne

Hasztagi:

#party #partytime #fashion #boots #newme #zadzieramkieceilece

#ogólniedyskotekichłopakitakietakietakie #angielskiewyjscie #cotobyłzabalet

#gdziemojebuty #weekend #dress #zahajsmattkibaluj #newstyling

#fashionweek

Mulan

Blog o zabarwieniu feministycznym

Cecha charakterystyczna: androgyniczna uroda

Lubi: poćwiczyć karate, pograć w gry na playstation, chińską kuchnię

Ulubieni artyści: David Bowie, Tilda Swinton

Ulubiona książka: Igrzyska Śmierci

Ulubiony film: Kill Bill

Inspiracje: Joanna d’Arc, Lisbeth Salander

Hasztagi:

#urodaandrogyniczna #women’sstrength #women’stime

#nomakeup #nodress #wspodniachczywsukience

#noszespodniewzwiazku #warandlove #ciosykaratecwiczylemzbratem

#quentintarantino #kobietanaprezydenta #korwindogazu

Pocahontas

Blog ekologiczny

Cecha charakterystyczna: wciskanie swojemu facetowi organicznych kiełków bambusa

Lubi: adoptować zwierzęta na WWFie, szyć eko torby, komponować domowe kompostowniki

Wspiera: Drzewko za makulaturę, Godzina dla Ziemii, Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej

Ulubiona książka: “Życie zero waste”

Ulubiony film: Home – S.O.S. Ziemia!

Inspiracje: Moby, Sting, Anthony Kiedis

Hasztagi:

#Greenpace #wwf #adoptujpszczołe #ratujrysiazdorocinskim

#ekoziele #tymaszmniezaglupiadzikuske #travelandliving #ekolife #vege

#vegan #vegetables #animalsmyfriend #zostanwegena30dni #minimalism

#forest #freetree #puszczabiałowieska #wierzęwbiałowieżę

Syrenka Arielka

Blog podróżnczy

Cecha charakterystyczna: Nieumijętność usiedzenia na dupie tzw. Wścikudup

Lubi: nurkowanie, kłótnie z ojcem, podróże autostopem

Ulubiony podróżnik: Władysław Grodecki

Ulubiony program TV: Kobieta na krańcu świata

Ulubiony film: Baraka

Inspiracje: Tony Halik, Martyna Wojciechowska, Arkady Fiedler

Hasztagi:

#autostop #cejrowskibosoprzeswiat #jakpodrozowacza30zł

#ktoredynawylotowke #zart #ktoprzekimawrumini #where #wherenow #travel

#addventure #instatravel #rudawpodrozy #gdzienajlepszapizzawewloszech

#bigtravel

Śpiąca Królewna

Blog motywacyjny – coaching zawodowy

Cecha charakterystyczna: Robi przepiękne zdjęcia na instagrama

Lubi: być w centrum uwagi, opowiadac starodawne dzieje, medytować

Hasło szkolenia: Jak pokonałam lenistwo i wyszłam z łóżka dzięki miłości

Ulubiony film: Marzyciel

Ulubiona książka: Hygge. The Danish Art of Happiness

Inspiracje: Beata Pawlikowska, Regina Brett,

Hasztagi:

#hygge #jestempozytywna #love #loveandhappiness # free

#happyday #newlife #nosleep #strong #instasmile #instagood #best

#codzienniewalcze #jestemfajterka #niespiebotrzymamkredens

#przespacroksiedemlat #obudznawiosne #nowydomnowaty

Piękna i bestia – Bella

Blog książkowy

Cecha charaterystyczna: Zniżki w księgarniach dla największych wyjadaczy

Lubi: facetów z brodą, twarde okładki, małe filiżanki na herbate

Ulubione autorki: Lucy Maud Montgomery, Jane Austen, J.K. Rowling

Ulubiona książka: Duma i uprzedzenie

Ulubiona postać z książki: Hermiona Granger

Inspiracje: Katarzyna Bonda, Sławomir Mrożek

Hasztagi:

#nadrwala #animalplanet #bookstagram #books #instabook

#czytaniejestsexy #lubiefacetowzbroda #zapuscwasa #longhair #stuff

#niespieboczytam #brodaprzedipo #prawdziwifaceci

#nierozwaznairomantyczna #rose #magic

źródło zdjęć: google/grafika

Co zabrać na festiwal?

Co zabrać na festiwal?

Mamy lato, a sezon festiwalowy trwa. Dla starych wyjadaczy pakowanie się to nic trudnego, ale jeśli jesteście nowicjuszami w tej dziedzinie, to na pewno pojawiają się w Waszej głowie pytania, co zabrać na festiwal? Co jest mi niezbędne, a co stanowić będzie niepotrzebny bagaż? Tu z pomocą przychodzę Wam ja i jako weteranka letnich festiwali, przygotowałam dla Was listę rzeczy, które koniecznie musicie zabrać ze sobą.

Dodatkowo stworzyłam dla Was jeszcze bardziej szczegółową listę w postaci PDF-u (lista znajduje się na końcu wpisu). Znajdziecie w niej spis rzeczy niezbędnych, ale także gadżetów, które mogą Wam ułatwić życie na festiwalu, ale niekoniecznie musicie je zabrać ze sobą. Taką listę możecie sobie wydrukować i w dzień wyjazdu-z pomocą tej listy-sprawdzać czy wszystko spakowaliście. Nikt nie chce pojechać bez śpiwora czy szczoteczki do zębów. O ile śpiworem ktoś może poratować, to już szczoteczką do zębów stanowczo nie.

1. Wygodne buty

Wieczny dylemat wszystkich kobiet. Modnie czy wygodnie? Z doświadczenia wiem, że nowe najpiękniejsze trampeczki mogą zepsuć nam cały festiwal. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort przemieszczania się po ogromnym terenie festiwalu z obtartymi stopami, dodajmy do tego jeszcze koncerty pod sceną i zepsuty humor murowany. Lepiej zabrać ze sobą sprawdzone, wygodne obuwie, za którym nie będziecie płakać, kiedy się zniszczy. Białe tenisówki też odradzam, no, chyba że ktoś marzy, aby po powrocie do domu były szaro-bure.

2. Namiot, karimata, śpiwór + folia malarska

Niektórzy twierdzą, że i bez tego da się przeżyć, ale ja wolę nie sprawdzać. Swoje prywatne miejsce odpoczynku to jednak za duży komfort, by z niego rezygnować. Wszystkie graty bezpieczne, a my mamy swoje prowizoryczne łoże do dyspozycji 24 h na dobę. W nocy temperatura spada, więc niezbędny nam będzie śpiworek oraz karimata, która zniweluje chłód dopadający nas w środku nocy. Na koniec jeden z moich osobistych festiwalowych patentów- folia malarska. Pada deszcz? Nie macie tropiku? Boicie się, że namiot przemoknie i cały wasz dobytek zostanie zalany? Nie ma mowy. Wystarczy przed ulewą umiejętnie okryć namiot folią malarską i po problemie. Wszystko suche i bezpieczne. Pamiętajcie, by po burzy koniecznie ją zdjąć, żebyście się nie zagotowali od środka. Folię malarską bez problemu dostaniecie w każdym sklepie ogrodniczym czy budowlanym, a koszt to jakieś 3 zł. Niewielka cena za spokój w czasie ulewy, prawda?

3. Peleryna przeciwdeszczowa, okulary przeciwsłoneczne i kapelusz

Nie musicie oczywiście nosić wszystkiego jednocześnie. Jednak wszystkie te elementy mogą Wam ułatwić życie na festiwalu. Nikt nie lubi być przemoczony, okulary chronią oczy, a kapelusz Wasz organizm przed udarem. Kapelusz oczywiście możecie sobie zastąpić bandaną, arafatką lub innym stylowym dodatkiem, może to być nawet kwiecisty turban. Wybór należy do Was.

4. Kosmetyki w wersji mini

Minimalizacja bagażu to podstawa, więc każdy sposób, by zmniejszyć swój festiwalowy pakunek, bardzo cieszy. Kobieca kosmetyczka potrafi zająć bardzo wiele miejsca w plecaku, jednak wcale nie musi tak być. Nie musicie oczywiście rezygnować z higieny, wystarczy udać się do drogerii typu Rossman, natomiast wybierajcie kosmetyki w wersji mini. Mini pasta do zębów, mini żel pod prysznic czy mini szampon, to wszystko jest łatwo dostępne i zdecydowanie zmniejszy Wasz bagaż.

5. Nerka lub mały plecak

Podczas festiwalu liczy się wygoda i bezpieczeństwo. Czasem zdarza się, że wychodząc rano z namiotu, wracamy tam dopiero w nocy. Nie należy więc zostawiać w namiocie portfela z pieniędzmi i dokumentami, takie rzeczy warto mieć zawsze przy sobie. Najlepiej do tego sprawdzi się przepasana na biodrach nerka lub stylowy plecaczek, w którym możemy trzymać nasz dobytek. W plecaku zmieścimy także leki, jeśli jakieś przyjmujemy, wodę czy rozpiskę koncertową. Wygodnie i bezpiecznie.

6. Chusteczki nawilżane i żel antybakteryjny

Możecie ratować się tymi środkami na całym terenie festiwalowym, jeśli nie macie akurat dostępu do wody, a czujecie się niezbyt komfortowo. W każdej chwili możecie się odświeżyć i przemyć sobie ręce czy buzię. Nie zajmie to zbyt wiele miejsca w Waszym podręcznym bagażu, a na pewno sprawi, że znacznie lepiej przeżyjcie festiwal. Chusteczki nawilżane mogą Wam także posłużyć do ochłodzenia się w czasie największych upałów.

7. Rozpiska koncertowa

Dobrym pomysłem jest wydrukować ją sobie lub stworzyć samodzielnie. Osobiście lubię opracować sobie taką listę sama, zaznaczając koncerty, których nie mogę ominąć, a które mi są całkiem obojętne. Dzięki takiej rozpisce zawsze możecie sobie sprawdzić kiedy grają Wasze gwiazdy lub kto akurat występuje na danej scenie.Jeśli jesteście zainteresowani szczegółową listą, zapraszam Was do jej pobrania i wydrukowania. Znajdziecie tam zarówno rzeczy, które są niezbędne w czasie trwania festiwalu / bez których ciężko się obyć na festiwalu i funkcjonalne gadżety, które ułatwią Wam życie

źródło zdjęć: woodstockfestival.plpinterest.com

Dlaczego ludzie słuchający rocka są lepszymi ludźmi?

Dlaczego ludzie słuchający rocka są lepszymi ludźmi?

Twierdzenie, że ludzie ze środowiska rockowego to patologia i degeneracja odeszły w zapomnienie. Jednak nadal zdarzają się tacy, którzy nie wierzą, że ludzie słuchający rocka to najfajniejsi ludzie na świecie. Ci ludzie pod warstwą tatuaży i skórzanych kurtek, są najcieplejszymi ludźmi na świecie.

Dlaczego ludzie słuchający rocka są najfajniejsi na świecie?

Wrażliwość

Wrażliwość muzyczna przekłada się na wrażliwość odbioru świata. Z nikim tak jak z ludźmi słuchającymi rocka nie pogadacie o kulturze. Zarówno jeżeli chodzi o interpretację filmów Davida Lyncha, jak o słuchanie wielorybów na Antarktydzie (które pod lodem brzmią jak Pink Floyd). Ludzie słuchający rocka to mistrzowie odbierania sztuki. Mogą dywagować godzinami nad najpiękniejszymi solówkami w historii muzyki i w niczym to nie przeszkadza, by po chwili dziarsko krzyknąć “Slayer kurwa!”. Ze względu na wyrazisty indywidualizm tego środowiska – Ci ludzie zawsze Cię przytulą i zaproszą do swojego towarzystwa. Bez względu na to, jak wyglądasz i czy jesz mięso, czy nie. Nie ważna jest cała pozorna otoczka tego świata. Ważne, żebyś miał serce po właściwej stronie, a Ci ludzie nigdy Cię nie odtrącą.

W rodzinie jest siła

Jak zazwyczaj ludziom kojarzą się ludzie słuchający rocka, którzy jeżdżą na koncerty i festiwale? Zdrady i morze alkoholu. Jak jest w rzeczywistości? Większość przyjeżdża na koncerty swoich ulubionych wykonawców, których płyty kolekcjonują od dziecka. Pierwsze nagrania jeszcze na kasetach. W portfelach noszą zdjęcia swoich pociech. Zamiast gadać o polityce, chwalą się swoimi żonami. Istnieje powiedzenie, że drzewa do lasu się nie bierze, jednak rockersi biorą sobie za żony najfajniejsze laski na świecie i wcale nie jeżdżą w poszukiwaniu nowych doznań. Może to dlatego, że w prawdziwym męskim świecie zdrada to nie powód do dumy?

Sama kiedyś żyłam w przekonaniu, że gwiazdy rocka to najwięksi zdrajcy i babiarze w historii. Jednak zostało mi udowodnione, że te rockowe ballady o miłości, nie biorą się znikąd. Nikt tak pięknie nie opowiada o swojej rodzinie, jak ludzie słuchający rocka.

rock

Rockersi to dobrzy towarzysze podróży.

Fani rocka mają w dupie to czy w Waszym planie podróży jest 5-gwiazdkowy hotel. Ważne jest tylko to, żeby było gdzie się przespać i umyć. Nieważne czy to podróż motocyklem, samochodem czy autostopem – grunt to przygoda. Mogą to być dzikie Bieszczady, zachód słońca nad morzem, a nawet jezioro na Mazurach. Ważne, żeby było ciekawie.  W zupełności wystarczy ognisko i dobre towarzystwo.

Muzyka nie tylko z głośnika

Pamiętacie te czasy, gdy lata temu na ogniskach naprawdę było ognisko i gitara? Ja do dziś pamiętam wszystkie tytuły piosenek, które moi koledzy grali. Każdy bawił się świetnie i nikt się nie nudził. Dziś nie jest to tak często praktykowane. W tym pędzącym świecie łatwiej wpaść na imprezę z muzyką w telefonie, niż z gitarą w futerale. Pocieszające jest to, że ludzie słuchający rocka nadal grają muzykę na żywo. Czy jest coś lepszego niż dzika natura i rockowe ballady przy blasku ognia? Nie sądzę.

Inteligentne bestie

Niektórym się wydaje, że rockowa muzyka to tylko szatan, gwoździe i darcie mordy, ale to nie prawda. Rockowa muzyka jest tak zróżnicowanym gatunkiem, jak długa jest odległość stąd do kosmosu. Wszystkie te gitary, linie basowe, perkusje to majstersztyk. Ktoś to wsłuchuje się w te cuda na co dzień, musi mieć niezwykłą wrażliwość. Rockersi to pasjonaci z krwi i kości. Jeśli jakieś hobby ich pochłonie, stają najlepsi w swoim fachu. Czy jest to znajomość historii polski, budowa samochodów, budowa szaf sterowniczych lub rzemiosło artystyczne .Bez różnicy, nic prócz perfekcji ich nie interesuje. Cóż, ktoś, kto na co dzień słucha tak dobrej muzyki, nie może być przeciętny.

źródło zdjęć: unsplash.com

Porozmawiajmy o kobietach

Porozmawiajmy o kobietach

Porozmawiajmy dziś o kobietach. Jakiś czas temu rozprawiałam na temat niezbyt zdrowego podejścia kobiet do męskich pasji. Choć ukierunkowałam tamten tekst w stronę mężczyzn, wspólnie stwierdziliśmy w komentarzach, że jest to wpis, który dotyczy obu stron w związkach. Nie ma tylko złych kobiet, tak jak nie ma tylko poszkodowanych mężczyzn, To pewne. Jednak dziś znowu chciałabym z Wami porozmawiać o pewnych zachowaniach kobiet. Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat, ponieważ ostatnio pisaliście dużo fajnych i mądrych rzeczy. Może pomożecie mi zrozumieć kilka zjawisk, których nie do końca rozumiem.

porozmawiajmy-o-facetach

zobacz wpis

Ja sama mam niewiele koleżanek, ponieważ męskie środowisko przypadło mi do gustu już we wczesnej młodości. Jakoś tak się zawsze składa, że najbardziej trzymam sztamę z facetami. Być może kwestia zainteresowań, a może tego, że trochę boję się kobiet. Pomimo tego, że wiele z nich cenię, podziwiam i darze wielką sympatią, to nie do końca im ufam. Pomimo mojego dystansu, który pewnie ma jakieś podłoże psychologiczne, uwielbiam, gdy kobieta jest kobieca. Czyli taka, która maluje usta na czerwono i nie uważa, że emanowanie kobiecością (kobiecością, a niegołym cyckiem) to słabość. Nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety wmawiają sobie i nam, że uroda, czyli atut, to jakiś grzech i powinnyśmy się go wyzbyć za wszelką cenę. Najlepiej tak by gołym okiem można było oglądać, jak neurony świecą i biegają po naszym mózgu. Nie uważam, by inteligencja nie mogła iść w parze z kobiecością. To jakiś absurd jest na to wiele przykładów, gdyby ktoś potrzebował potwierdzenia. Nie rozumiem, dlaczego popadamy ze skrajności w skrajność.

Nie lubię zazdrosnych kobiet, co to nienawidzą innych stworzeń posiadających cycki. Gdy czasem po jakiś zajęciach chodziłam z moimi koleżankami na przysłowiowe ciastko i kawę, nie mogłam się nadziwić ile hejtu i nienawiści jest w kobietach. Rozumiem, że można sobie rozmawiać czy ktoś ubrał odpowiednią kurtkę do swojego wieku i czy ten blond pasuje, ale żeby kogoś od razu nazywać dziwką, nie znając nawet tej osoby? Niech mi to ktoś wytłumaczy. Zresztą stąd chyba ta moja skłonność do męskiego towarzystwa. Zadziwiające jest także że te same dziewczyny potem mówią do siebie kochanie, lajkują swoje instagramy, dają sobie lajki i serduszka, a pod nosem komentują, że nienawidzą suki. Skąd taka agresja? Skąd się bierze taka potrzeba doszukiwania się w drugiej kobiecie jakiś wad? Często bezpodstawnie. Tylko dlatego, że jest ładna i miła? Aż strach na takie spotkanie nie przyjść, wiadomo z góry, że staniemy się wtedy obiektem drwin.

Dlaczego, gdy niektóre z nas sugerują, że kobiety powinny zachowywać się jak damy, inne odpowiadają, że to jest jakaś ujma na honorze, ograniczanie i sugestia, by być tylko ładną cizią? Skąd we współczesnym świecie bierze się przekonanie, że bycie damą to bycie tępą strzałą? Tzw. słabszą płcią. Nie do końca rozumiem. Uważam, że nie wszystkie kobiety muszą się malować, robić sobie hybrydy i całe życie nosić szpilki, ale to nie jest przecież definicja damy. Dama to kobieta, która może iść przez życie także w trampkach, byleby nie zachowywała się jak wyciągnięta z buszu małpa, co to pluje, idąc chodnikiem, manifestując swoją niezależność. Mam trochę problem z dziewczynami, które słychać z drugiego końca ulicy, jak rzucają soczystym mięsem w postaci przekleństw przeróżnych. Przeklinać każdy może, nie generalizujmy, że to jakaś domena mężczyzn, sama sobie lubię przekląć, ale po cichu raczej, nie tak, żeby mnie babcia starsza na ulicy zabijała pogardliwym wzrokiem. Do tego często brwi wpierdolki niczym czarne gąsienice i guma do żucia, co to wygląda, jakby ją ta piękność z rok żuła i z przyzwyczajenia mieliła tą żuchwą od stuleci.

Nie rozumiem takiej agresji w kobietach i nigdy nie będę w stanie jej zaakceptować. Uważam, że można być fajną kobiecą laską nawet w bluzie z niedbałym kucykiem na środku głowy i w okularach kujonkach. Można być damą w spodniach z dziurami na kolanach i sportowych butach. Diabeł tkwi w szczegółach. Tym szczegółem jest klasa. Największym prezentem, jakim my kobiety możemy dla siebie zrobić, jest posiadanie klasy i taktu. Nie musimy krzyczeć, że kobiecość nam uwłacza, że jesteśmy przecież takie silne i wyzwolone. Jeśli wykorzystamy nasze atuty, a do tego będziemy osiągać zamierzone cele w dziedzinie życia, którą sobie wybrałyśmy, udowodnimy, że nie jesteśmy tylko rozwrzeszczanymi babsztylami, a super babkami o niezwykłej mocy. Nie ważne czy jest to moc wychowywania dzieci, czy siła bizneswoman.

Kora Jackowska – „kobiety, które inspirują"

zobacz wpis

Czasem zdarza mi się spotykać takie super babki. Wtedy moje zdanie o kobietach ulega poprawie. Widzę, że tworzą się wspaniałe środowiska, w których kobiety bardzo mocno i szczerze się wspierają. Zdaję sobie sprawę, że i tam zapewne wkrada się zwyczajna ludzka zazdrość, ale ogólna siła którą sobie dają nawzajem, jest niesamowicie inspirująca. Te kobiety nie wydrapują sobie oczu, tylko sprawiają, że łatwiej jest im spełniać swoje marzenia. To właśnie takie kobiety udowadniają, że mamy ogromną moc w świecie, a nie te, które domagają się traktowania na równi z mężczyznami. Walić to. My jesteśmy wspaniałe i zawsze powinnyśmy znać swoją wartość. Nie tylko wtedy, gdy jakiś facet powie to na głos. Nie podkładajcie sobie kłód pod nogi nawzajem, nie bójcie się tego, że jesteście kobietami. Inspirujmy się nawzajem. Nie oznacza to, że mamy wszystkie sztucznie się poklepywać po ramieniu, ale jeśli ktoś nam nie odpowiada, to po prostu idźmy dalej, nie musimy nikogo obdarowywać sztuczną sympatią. Nie dajmy się zwariować tej kobiecej zazdrości. Nie angażujmy się w tę spiralę nienawiści. Moim zdaniem to bezsensowny zabieg. Powinnyśmy razem współpracować, by osiągnąć te wszystkie cele, o które walczymy od bardzo dawna.

Osobiście też zastanawiam się, jak to jest z tym w blogosferze. Większość osób, z którymi mam styczność to kobiety. Niektóre naprawdę szalenie szanuję i cenię to, w jaki sposób tworzą swoje miejsca, ta lekkość, z którą przekazują swoją treść, jest naprawdę inspirująca. Bardzo jestem dumna z tych dziewczyn. Ja z blogosferą jestem dość krótko związana, nie nabawiłam się jeszcze fałszywych przyjaciółek. Chyba! Może więc Wy opowiecie mi o kobietach w blogosferze? Nie ukrywam, że czekam na Wasze opinie z szaloną ciekawością! Może uda mi się także zdobyć jakaś męską opinię na ten temat!? Byłoby super.

źródło zdjęć: unsplash.com

Instagram

  • Szczepan Twardoch i jego pikne okadki budz we mnie niezwyky
  • Lady Gaga to kolejna kobieta ktra mnie inspiruje Cz z
  • Jane Fonda jedna z moich ulubionych aktorek i w ogle
  • Udao mi si dokoczy Stranger Things poraz drugi Pierwszy raz
  • Zdecydowanie niedziela a jak niedziela to odcinek przyjaci do kawy
  • Id wita i wtedy czowiek staje si bardziej dobroduszny Moe
  • Brigitte Bardot Niezapomniana ikona Obiekt zachwytw kobiet i mczyzn od
  • Tilda Swinton  kolejna kobieta ktr uwielbiam i niezwykle ceni

Facebook